W pierwszym niedzielnym meczu drugiej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Piast Gliwice zmierzy się przed własną publicznością z Pogonią Szczecin. Początek meczu punktualnie o godzinie 12:00. Telewizyjna transmisja odbędzie się na antenie Canal+ Sport.
Dorobek punktowy Piasta póki co wynosi okrągłe zero. (fot. Ireneusz Dorażański / 400mm.pl)
Według słownika języka polskiego PWN zero to „brak czegokolwiek”. Zerem określić można również łączny stan posiadania dwóch dzisiejszych adwersarzy. I jedni, i drudzy nie zanotowali bowiem udanej inauguracji nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy.
W pierwszej kolejce Piast przegrał we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem (0:2), zaś Pogoń pod Wawelem została ograna przez lokalną Cracovię (1:2). Nadchodzące starcie jest zatem dla obu drużyn szansą na skompletowanie premierowych punktów.
Do rywalizacji w zdecydowanie lepszych nastrojach przystępują gliwiczanie. Piłkarze prowadzeni przez Waldemara Fornalika w zeszły czwartek odnieśli zwycięstwo przeciwko Dynamo Mińsk (2:0) w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Nie ulega żadnej wątpliwości, że pragną swoją postawę w stolicy Białorusi przenieść na krajowe podwórko.
Dodatkowo z bardzo dobrej strony zaprezentowały się aż trzy nowe nabytki. Mowa o Patryku Lipskim i Jakubie Świerczoku – obaj wpisali się na listę strzelców – oraz o Michale Żyro, który popisał się asystą.
„Piast odbił sobie ligową porażkę w meczu pucharowym. Przed nami ciekawy mecz. Mam nadzieję, że przywieziemy z Gliwic punkty” – powiedział Kosta Runjaić. Trener szczecinian zapowiedział również, że dokona kilku zmian personalnym w składzie. „Na murawę wyjdzie inna drużyna niż w Krakowie. Będą rotacje, ale nie zmienimy całego zespołu” – dodał.
„Portowcy” mają uzasadnione powody do optymizmu. Na ich korzyść gra bilans ostatnich pięciu rywalizacji z „Piastunkami”. Ekipa ze stolicy województwa zachodniopomorskiego dwa razy wygrała, tyle samo razy zremisowała i tylko raz musiała uznać wyższość przeciwników. I chcą korzystną passę kontynuować. Czy im się to uda, przekonamy się po ostatnim gwizdku sędziego.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.