Rozgrzewa Włochów do czerwoności, zaspokaja ich naturalną potrzebę dyskusji i sporów, o kilka dni przedłuża życie weekendowym wydarzeniom w Serie A, w wyjątkowych sytuacjach unieśmiertelnia je po wsze czasy, podnosi oglądalność programów telewizyjnych, bo też z telewizją i jej rozwojem jest nieodłącznie związana.
(…) Oglądanie sercem
Minęły dwa lata. Technika telewizyjna poszła do przodu i pozwalała na więcej. 22 stycznia 1967 podczas zakończonego bezbramkowym remisem meczu Lazio – Juventus piłka po uderzeniu napastnika gości Virginio De Paolego odbiła się od poprzeczki i nie wiadomo było, czy przekroczyła linię bramkową, czy odbiła się przed nią. Wypisz, wymaluj sytuacja jak w finale mistrzostw świata w 1966 roku. Z tym że wtedy sędzia uznał gola Geoffreya Hursta, a tym razem nie.
W studiu telewizyjnym gimnastykowali się, jak udowodnić, po czyjej stronie racja: sędziego czy protestującego Juventusu, ale jedyne, co się udało, to zasiać ferment i rozmnożyć wątpliwości.
Tomasz LIPIŃSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”