Polacy wciąż wierzą w awans. Dzisiaj zagrają z San Marino
Niestety, kolejny raz doświadczamy smutnego momentu, w którym polska reprezentacja narodowa o zgniłą pietruszkę bić się będzie na peryferiach światowego futbolu, gdy w tym samym czasie giganci naszej eliminacyjnej grupy wyszarpywać sobie będą z gardeł bilety na przyszłoroczny mundial. We wtorek Polska zagra na wyjeździe z San Marino. Ukraina w boju o pierwsze miejsce w grupie przed finiszem eliminacji zagra z Anglikami.
Paweł KAPUSTA
Tak brzmi wersja pesymistyczna, niestety najbardziej realna. Można również na naszą sytuację spojrzeć przez różowe okulary i powtarzać, że jeszcze nie wszystko stracone, bo wystarczy, że wygramy wszystkie mecze, które pozostały do końca eliminacji i będziemy grać w barażach. Piątkowy remis z Czarnogórą na Stadionie Narodowym spowodował jednak, że polska kadra ma już w zasadzie tylko teoretyczne szanse na wywalczenie awansu do mistrzostw świata w Brazylii. Teoretyczne, bo po tym, co zobaczyliśmy w meczach z Ukrainą, Mołdawią czy Czarnogórą ciężko przypuszczać, że Polakom uda się wygrać w Charkowie i Londynie.
W nastrojach pobitewnych, kulawi, ale wciąż dumni (skąd ta duma?) zawodnicy Fornalika zagrają we wtorek z mleczarzami, bankierami i kierowcami autobusów. O rywalu ciężko pisać, zresztą nie ma to większego sensu, bo nasze Orły z tą przeszkodą poradzą sobie na pewno (jeśli tak się nie stanie, trzeba będzie wysadzić cały polski futbol w powietrze i wymyślić go na nowo). Ciężko nawet mówić w kontekście potyczki z San Marino o wartościowym sprawdzianie dla takich zawodników, jak Salamon czy Rzeźniczak. Ten mecz trzeba po prostu zaliczyć i wrócić do domu. Najlepiej bez kontuzji, żółtych kartek na koncie i straconych goli.
Ciężko mimo wszystko przypuszczać, żeby Waldemar Fornalik chciał dużo zmieniać w składzie, który wyszedł na murawę w meczu z Czarnogórą. Powodów może być kilka, ale zdecydowanie najważniejszym jest to, że polski zespół musi wykorzystywać każdy moment na szlifowanie nowego ustawienia z jednym, typowo defensywnym pomocnikiem oraz dwoma ofensywnymi. Można więc przypuszczać, że w składzie zajdą jedynie zmiany wymuszone.
Lewandowskiego zastąpi zapewne Paweł Brożek (jeśli na boisko wybiegnie od pierwszej minuty Marcin Robak, kolejny raz trzeba będzie domagać się od selekcjonera przedstawienia klucza powołań do kadry). Ciekawie wygląda sytuacja w defensywie. Na pewno nie zagrają Glik (żółte kartki) oraz Wawrzyniak (kontuzja), katastrofalnie w meczu z Czarnogórą wyglądali wszyscy obrońcy, a w szczególności Sebastian Boenisch. Zestawienie linii defensywnej na mecz z San Marino to największa zagadka. Opcji jest wiele…
Rzeźniczak, Szukała, Jędrzejczyk, Celeban
Jędrzejczyk, Szukała, Rzeźniczak, Boenisch
Jędrzejczyk, Szukała, Salamon, Rzeźniczak
… można tak w nieskończoność, ale tak naprawdę żadna z opcji nie daje stabilności i pewności gry na zero z poważnym rywalem. Fornalik, mimo że z kadrą pracuje ponad rok i w grze ofensywnej w końcu coś drgnęło, w przypadku formacji defensywnej wciąż zmuszony jest improwizować, kombinować, szukać, przestawiać z prawej na lewą, ze środka na prawą, z lewej na ławę. We wtorek nie będzie to miało większego znaczenia, ale w kolejnych meczach znów może się odbić czkawką.
Trzy punkty i kilka goli to we wtorek obowiązek. Te jednak i tak nie będą znaczyć nic. Prawdziwych rywali odwiedzimy w październiku. I lepiej na nich zostawić choć odrobinę ognia.
San Marino – Polska godz. 20:45; transmisja w TVP i Polsacie Sport
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.