Polacy wygrali z San Marino, zachwyty zachowajmy na wrzesień i październik
Tak jak można było się spodziewać, reprezentacja Polski rozbiła San Marino w meczu eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii. Ciężko brać jednak ten wynik całkowicie na poważnie, skoro naprzeciwko naszych zawodników – kopiących piłkę zawodowo za grube miliony euro – wybiegli amatorzy zasiadający na co dzień za biurkami w swoich gabinetach.
Robert Lewandowski strzelił San Marino dwa gole i zaliczył asystę
Nasi kopacze przed spotkaniem z San Marino znaleźli się w niewdzięcznym położeniu, bo już przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo na sto procent, że „szydera” będzie nieodzownym elementem pomeczowych komentarzy. Lewandowski strzela – Internet zalewa fala prześmiewczych komentarzy o konieczności podsuwania niewiniątek pod celownik naszego snajpera, aby ten mógł się przełamać. Nie strzela – zostaje storpedowany przeraźliwą krytyką i takim samym poziomem sarkazmu. Układ prosty.
Lewy strzelił dwukrotnie, przełamał swoją reprezentacyjną niemoc, ale o wiele ważniejszy od bramki był fakt, że napastnik Borussii w końcu miał możliwość choć przez chwilę pokazania swoich umiejętności operowania na pozycji numer „10”. Przeciwnik jaki był, każdy widział, ale ogóle wnioski można jednak wysnuć: Lewy w starym układzie nie był w stanie wykorzystywać pełni możliwości, jako podwieszony napastnik kadrze ma do zaoferowania o więcej.
Więcej zdobyliśmy także goli. Na listę strzelców wpisywali się także Piszczek, Teodorczyk oraz Kosecki. Mecz ostatecznie zakończył się rezultatem 5:0.
Cokolwiek by nie mówić, trzy punkty były nam potrzebne jak tlen – każdy kolejny mecz to bowiem batalia o być albo nie być w wyścigu o Mundial. Piłkarze polskiej kadry wciąż mówią o szansach na awans (bo i co mieliby mówić?), a żeby całkowicie nie zakopać ich pod trzema metrami mułu, czego zapowiedzią był blamaż z Ukrainą, mecze o stawkę nawet w tragicznym stylu trzeba wygrywać.
San Marino było tylko pierwszym przystankiem, każdy kolejny (oczywiście poza rewanżem z SM) będzie już stawiał podopiecznym Fornalika poprzeczkę wyżej. Następny mecz Polacy rozegrają 7 czerwca w Kiszyniowie z Mołdawią, później podejmą u siebie we wrześniu Czarnogórę. Jeśli w tych dwóch spotkaniach uda się nam zainkasować komplet punktów, wówczas dwa ostatnie spotkania eliminacji – październikowe boje w Kijowie i Londynie będą prawdziwymi bataliami o wszystko. Marcowe zgrupowanie pozostawia jednak po sobie ogromny niesmak, a wtorkowa gierka towarzyska ani trochę nie przewietrzyła poukraińskiego smrodu…
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.