Polonia w powolnym rozkładzie, piłkarze znaleźli już prawnika
To, co dzieje się aktualnie w Polonii Warszawa, woła o pomstę do nieba! Zespół, który prezentował w rundzie jesiennej znakomity, efektowny, ale również skuteczny futbol, może się rozpaść na drobne kawałki przez fatalne zarządzanie!
Jak wygląda sytuacja? Klub w stosunku do ponad połowy zespołu ma zaległości finansowe sięgające trzech miesięcy, prezes Król straszy piłkarzy zsyłką do Klubu Kokosa, a zawodnicy czekają na pismo, które przygotowuje im właśnie specjalnie wynajęty prawnik. Wezwanie do zapłaty chcą wręczyć Królowi pod choinkę.
Dodajmy, że Wladimir Dwaliszwili stara się o rozwiązanie umowy z winy klubu, a sprawę ma zgłosić do FIFA. Na tę chwilę ciężko wyobrazić sobie, że drużyna wróci po Nowym Roku do wspólnych treningów i w spokoju przygotowywać się będzie do startu rundy wiosennej. Po prostu nie ma takiej możliwości.
Zawodnicy najwięcej pretensji mają do Króla za „kręcenie” i wodzenie za nos. Podobno prezes spotykał się z piłkarzami kilkakrotnie i kilkakrotnie obiecywał im szybką spłatę zaległości. Nie było ani słowa o renegocjowaniu kontraktów. Zawodnicy mają dość podobnych problemów, które ciągną się za nimi jeszcze od czasu prezesa Wojciechowskiego.
– Jestem skłonny do rozmów. Słabe jest tylko to, że z prasy dowiaduję się, że pan Król chce nas wysyłać do Klubu Kokosa, którym pół roku temu gardził – mówi Sebastian Przyrowski. Jego zdaniem taki sposób rozmowy z zespołem nie ma sensu: – Na nas straszenie nie zadziała. Zdołaliśmy się do tego przyzwyczaić – dodaje bramkarz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.