Na oryginalny pomysł wpadł właściciel Polonii Warszawa, Józef Wojciechowski. Ekscentryczny prezes chce wypożyczyć na kilka meczów Stadion Narodowy. Nie to jest jednak dziwne, a sposób, w jaki biznesmen chce za tę fanaberię zapłacić.
Wynajem obiektu na jedną imprezę według różnych źródeł kosztuje około 100 tysięcy złotych. To dwa razy więcej, niż cena za wynajęcie stadionu przy konwiktorskiej (Polonia „swój” obiekt również wynajmuje tylko na mecze).
Pomysł jest ryzykowny, bo na mecze Czarnych Koszul – choć to trzecia ekipa w ligowej tabeli – przychodzi średnio około czterech tysięcy kibiców. Dlatego sam Wojciechowski przyznaje, że idea zakłada zarówno spory sukces, jak i klapę.
Wojciechowski chce, żeby jego zespół walczył na Narodowym z najlepszymi. Do takich bez dwóch zdań zaliczać się będzie wrocławski Śląsk, z którym Polonia zagra ostatniego dnia marca.
Jak klub chce zapłacić za użytkowanie? Klub wynająłby tylko dolny pierścień trybun, a drugi pokryłyby płachty z reklamami, przychody z których załatwiłyby sprawę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.