Reprezentacja Polski nie zagra w półfinale mistrzostw Europy i nie otrzyma szansy, by powalczyć o końcowy triumf w tym turnieju. Nie ma jednak co ronić łez, bo są rzeczy cenniejsze i droższe od pucharów i medali. Nasi piłkarze swoją postawą, dojrzałością i piękną grą wygrali coś zdecydowanie bardziej wartościowego – miłość i szacunek kibiców.
Biało-czerwoni jechali na Euro 2016 z nadziejami i oczekiwaniami, ale – z ręką na sercu – nikt nie wiedział na co będzie stać drużynę Adama Nawałka. Wszyscy mieliśmy przecież w pamięci klęski i blamaże polskich piłkarzy na poprzednich wielkich imprezach w XXI wieku, dlatego optymizm był, ale umiarkowany. Jedni mówili, że sukcesem będzie już samo wyjście z grupy, drudzy, że prawdziwa zabawa zacznie się dopiero w ćwierćfinale. Wszyscy oni mieli rację, ponieważ nasza drużyna rosła z każdym kolejnym meczem. Każdy gol, każda znakomita interwencja w obronie czy bramkarska parada – wszystko to znamionowało jakość i klasę, czyli coś, czego w polskim futbolu nie oglądaliśmy od tak dawna.
Robert Lewandowski i spółka pozwoli nam przeżyć piękną przygodę. Udzielili lekcji marzenia o rzeczach wielkich, dumy z narodowych barw i ujęli nasze serca swoją normalnością, chłodnymi głowami, profesjonalizmem oraz głodem sukcesu. Nikt z nich nie zadowalał się malutkimi zwycięstwami. Nie było wybuchu radości i hurraoptymizmu po pokonaniu Irlandczyków z Północy, nie było także podpalania się po remisie z Niemcami. Oni wszyscy – jak jeden mąż – wiedzieli, że można grać jeszcze lepiej, wykańczać akcje skuteczniej i bronić z jeszcze większą werwą. Wiedzieli, że nie przyjechali do Francji, by zagrać trzy mecze, od biedy powalczyć o ten czwarty i z poczuciem spełnionego obowiązku rozjechać się do domów. Nic z tych rzeczy. Każdym występem, każdym kolejnym wywiadem przed kamerami piłkarze Nawałki udowadniali, że tworzą drużynę, która chce więcej i – a to chyba najważniejsze – mam argumenty, by te swoje oczekiwania przekuć na konkretne wyniki.
Euro 2016 zakończyło się dla Polaków na ćwierćfinale, pomimo tego, iż na przestrzeni całego turnieju nie przegrali ani jednego meczu w regulaminowych 90 minutach. Co więcej, nasza drużyna ani razu, podczas tych pięciu spotkań, nie musiała gonić wyniku. Jeśli już gole padały, to właśnie my zdobywaliśmy je jako pierwsi. Paradoks całej sytuacji polega na tym, że z gry wyeliminowała nas Portugalia, czyli ekipa, która w trakcie tych mistrzostw nie wygrała ani razu (licząc czas do 90 minuty), a podczas pięciu rozegranych meczów prowadziła przez zaledwie 20 minut. Cóż, los czasem bywa przewrotny.
Nie ma jednak co płakać i rozpamiętywać. Zdobyliście – Wy piłkarze – serca Polaków, zdobyliście moje serce i miłość. Gdy ktoś wiec zaczyna krytykować naszych zawodników, wytykać błędy czy opowiadać o tym, że kompromitacją są zaledwie cztery strzelone na Euro gole, to mam ochotę skoczyć w ogień i bić się w ich obronie.
Wy już wygraliście. Zdobyliście coś cenniejszego niż złoto. Wracajcie do domu bohaterowie.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.