Czas na ostatni akt pierwszej rundy mistrzostw Europy w grupie C. Swoje spotkanie we wtorek rozegra reprezentacja Polski, która zmierzy się w Marsylii z Ukrainą. Dla naszych piłkarzy mecz ten będzie miał ogromne znaczenie, ponieważ cały czas liczą się oni w walce nawet o pierwsze miejsce w stawce, które może dać lepsze rozstawienie przed 1/8 finału.
Polscy piłkarze rozbudzili nasze apetyty. Teraz muszą potwierdzić dobrą formę (foto: Ł.Skwiot)
Tuż po losowaniu grup fazy grupowej, wielu ekspertów i fachowców uważało, to właśnie Polacy i Ukraińcy powinni ze sobą stoczyć walkę o drugie miejsce. Na pierwszej lokacie niemal wszyscy widzieli oczywiście Niemców, ale nie mogło być inaczej – mówimy przecież o aktualnych mistrzach świata. Boisko wykazało raz jeszcze, że do wszystkich tych papierowych spekulacji należy podchodzić z dość sporym dystansem. Polska gra oczywiście bardzo dobrze i po dwóch kolejkach spotkań ma cztery punkty na swoim koncie, jednak na drugim biegunie znajdują się Ukraińcy, którzy po dwóch kolejnych porażkach (0:2 z Niemcami i 0:2 z Irlandią Północną) stracili szanse na awans i dlatego we wtorek zagrają już jedynie o honor. A jak wiadomo, honor to niezwykle ważna sprawa.
Dlatego też wszyscy w polskim obozie dobrze wiedzą, że Ukrainą mimo pogrzebania szans na awans do 1/8, na pewno postawi naszej drużynie niezwykle trudne warunki. W pamięci mamy przecież biało-czerwone spotkania o honor na wielkich turniejach. W 2002 roku pokonaliśmy Amerykanów, a w 2006 odprawiliśmy z kwitkiem Kostarykanów. Podrażniona duma piłkarzy Mychajło Fomenki na pewno nie pozwoli im na odpuszczenie ostatniego meczu, tym bardziej, że to niejako starcie derbowe z sąsiadem. W takich grach nie należy się spodziewać, że ktokolwiek będzie odstawiał nogę.
Adam Nawałka i jego zawodnicy szykują się na wojnę i bardzo dobrze. Nasza drużyna ma jednak ten komfort, że zdobyła już cztery punkty, nie straciła jeszcze ani jednego gola, a w szatni panuje znakomita atmosfera. Piłkarze uwierzyli, że ich przygoda z Euro wcale nie musi się zakończyć już po trzech spotkaniach – co w XXI wieku było przecież naszą specjalnością. We Francji jest inaczej. Mamy reprezentację, za którą nie musimy się wstydzić. Mamy trenera, którego nazwisko jest dziś znane w całej Europie i który niemal każdą swoją decyzją utwierdza w przekonaniu, że jest znakomitym fachowcem, za którego gracze mogą i chcą umierać na boisku. Zyskaliśmy w końcu tak ważną przy okazji wielkich imprez piłkarskich pewność siebie, co w połączeniu z klasą naszych liderów może przynieść podczas tego turnieju wyłącznie dobre owoce.
Ukraińcy grają o honor, ale czy to znaczy, że będą łatwym rywalem?
Pewność ta najlepiej przejawia się w słowach Artura Boruca, który spotkał się z dziennikarzami podczas niedzielnej konferencji prasowej. – Skupiamy się tylko na sobie, to Ukraińcy mają się czego obawiać. To oni powinni bardziej zastanawiać się nad tym, w jakim składzie wyjdziemy – powiedział
– Jesteśmy w dobrej dyspozycji i nie mamy się czym martwić. Takie chwile, jak pogrzebanie szans na awans z grupy po dwóch meczach, w życiu każdego piłkarza wyzwalają więcej emocji niż zwykle. Reakcje mogą być różne. Kiepska postawa Ukrainy jest po części zaskoczeniem, mają bowiem kilka indywidualności, zwłaszcza skrzydłowych, ale coś nie zagrało. Tworzą kolektyw, dobrą drużynę, ale musimy zaprezentować się tak, jak w ostatnich meczach i będziemy spokojni – dodał nasz bramkarz, który jednak podczas tego Euro musi się zadowolić rolą rezerwowego.
Niewygodny rywal
Obie drużyny mierzyły swoje siły już siedmiokrotnie w historii. Pierwsze starcie datuje się na rok 1998, kiedy to w meczu towarzyskim wygraliśmy (2:1). Jak się okazało, było to zaledwie jedno z dwóch zwycięstw Polski nad Ukrainą. Drugie odnieśliśmy na początku pamiętnych eliminacji do mistrzostw świata w Korei i Japonii, kiedy to po dwóch golach Emmanuela Olisadebe i jednym trafieniu Radosława Kałużnego wygraliśmy w Kijowie (3:1).
Od tamtej pory – a warto dodać, że mówimy o 2000 roku – nie udało nam się już pokonać Ukraińców, co jedynie świadczy o tym, że nie jest to dla nas zbyt wygodny przeciwnik. Dwa remisy i trzy porażki, w tym dwie podczas eliminacji do mundialu w Brazylii, mogą nieco psuć humory naszych kibiców, jednak sam Adam Nawałka przekonuje, że w kontekście wtorkowego meczu nie będzie to miało żadnego znaczenia.
15.07.1998: Ukraina – Polska (1:2) mecz towarzyski
02.09.2000: Ukraina – Polska (1:3) el. MŚ
06.10.2001: Polska – Ukraina (1:1) el. MŚ
20.08.2008: Ukraina – Polska (1:0) mecz towarzyski
04.09.2010: Polska – Ukraina (1:1) mecz towarzyski 22.03.2013: Polska – Ukraina (1:3) el. MŚ 11.10.2013: Ukraina – Polska (1:0) el. MŚ
Przed wtorkowym meczem należy również dodać, że będzie to już ostatni raz, kiedy reprezentację Ukrainy poprowadził Mychajło Fomenko. Selekcjoner naszych wschodnich sąsiadów żegna się z zespołem narodowym i można jedynie przypuszczać, że jego piłkarze będą chcieli sprawić mu na odchodne prezent w postaci zwycięstwa nad Polska.
Jak wygląda sytuacja kadrowa po obu stronach barykady przed spotkaniem? Wiadomo, że Adam Nawałka nie będzie mógł skorzystać z usług Wojciecha Szczęsnego, który nie doszedł jeszcze do siebie po kontuzji uda. Jego miejsce w bramce zajmie Łukasz Fabiański, co raczej w żadnym stopniu nie obniży poziomu naszej drużyny. Jeśli zaś chodzi o Ukrainę, to Fomenko będzie miał do dyspozycji wszystkich najważniejszych piłkarzy.
W przypadku reprezentacji Polski możemy być niemal pewni, że oprócz pozycji bramkarza, także w innych sektorach boiskach dojdzie do kilku zmian. Mowa oczywiście o zawodnikach, którzy mają już na swoim koncie żółte kartki i którzy są zagrożeni absencją w ewentualnym spotkaniu 1/8. Na liście tej znajdują się Bartosz Kapustka, Kamil Grosicki, Krzysztof Mączyński, Łukasz Piszczek oraz Sławomir Peszko i można w ciemno zakładać, że przynajmniej 2-3 z nich usiądzie we wtorek na ławce rezerwowych.
Polska: Łukasz Fabiański – Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan, Kamil Glik, Thiago Cionek – Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński – Jakub Błaszczykowski, Arkadiusz Milik, Kamil Grosicki – Robert Lewandowski
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.