Do niespodzianki doszło w ostatnim niedzielnym meczu ligi włoskiej. Fiorentina pokonała przed własną publicznością Juventus (2:1), co sprawiło, że walka o Scudetto nabrała jeszcze większych rumieńców.
Tym razem Gianluigi Buffon nie miał powodów do zadowolenia (foto: Łukasz Skwiot)
Swoje niedzielne mecze w Serie A wygrali piłkarze Romy i Napoli, dlatego można było się spodziewać, że także zawodnicy Starej Damy postarają się o dopisanie na swoje konto trzech punktów. Zadanie jakie stało przed podopiecznymi Massimiliano Allegriego było jednak wyjątkowo ciężkie, ponieważ przyszło im się zmagać w delegacji z Fiorentiną.
Viola postawiła faworytowi i obrońcy mistrzowskiego tytułu bardzo trudne warunki i kiedy w 37. minucie na listę strzelców wpisał się Nikola Kalinić, to we Florencji zapachniało niespodzianką.
Kiedy w 54. minucie efektownym strzałem popisał się Maximiliano Olivera i gospodarze objęli dwubramkowe prowadzenie, miejscowi kibice uwierzyli, że pokonanie Juventusu jest możliwe.
Goście nie złożyli jednak broni i bardzo szybko odpowiedzieli, zdobywając gola kontaktowego. W 58. minucie sygnał do odrabiania strat dał Gonzalo Higuain, który strzelił swojego gola nr 12 w obecnym sezonie ligi włoskiej.
Juventus próbował doprowadzić do wyrównania, jednak tego zabrakło już czasu i argumentów, do zdobycia we Florencji drugiego gola. Viola wygrała, a to oznacza, że walka o mistrzostwo Italii nabierze w najbliższych tygodniach dodatkowej temperatury.