Od porażki rozpoczął nowy sezon ligi włoskiej AC Milan. Krzysztof Piątek i spółka przegrali w delegacji z Udinese Calcio (0:1), w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji.
To nie było dobre spotkanie w wykonaniu Krzysztofa Piątka (fot. Reuters)
W sobotni wieczór we Florencji nie mieliśmy okazji oglądać w akcji kontuzjowanego Arkadiusza Milika, jednak już w niedzielę polskie konto strzeleckie w nowym sezonie Serie A mógł otworzyć inny z naszych reprezentantów. Tym kimś miał być oczywiście Krzysztof Piątek, który mimo słabszej formy w okresie przygotowawczym jest wciąż pewniakiem do gry w pierwszym składzie Milanu.
Rossonerich na inaugurację sezonu wybrali się do Udine, a kibice mogli się jedynie zastanawiać, jaką twarz swojej drużyny zobaczą podczas tego spotkania. Nowa jakość? A może Milan, który oglądaliśmy w ubiegłej kampanii, który grał w kratkę i nie rzucał na kolana.
Jak się okazało, to zdecydowanie nie był jeszcze taki Milan, którego potrzebuje włoski futbol. Od początku spotkania dużo lepiej prezentowali się bowiem piłkarze Udinese, którzy stwarzali sobie więcej okazji strzeleckich, a na boisku przejawiali dużo większą kulturę gry.
Wspomniany Piątek, który jako napastnik żyje z podań kolegów, nie miał zbyt wielu szans, a w drugiej połowie popisał się mocno niesportowym zachowaniem, próbując wymusić faul w polu karny. Jak pokazały powtórki, o żadnym przewinieniu nie było mowy, a Polak za swoje „padolino” został równie nieładnie potraktowany przez rywala, który uderzył go w twarz.
Na otwarcie wyniku na Dacia Arena trzeba było czekać do 72. minuty i wejście na boisko do Rodrigo De Paula. Tuż po tym jak pojawił się on na placu gry, zabrał się za dośrodkowanie z rzutu rożnego. Wrzucona przez niego piłka spadła idealnie na głowę Rodrigo Becao, który strzałem tuż przy słupku pokonał Gianlugiego Donnarummę.
W końcówce Milanowi należał się – takie przynajmniej można było odnieść wrażenie – rzut karny. Jeden z obrońców Udinese zagrał bowiem piłkę ręką przed własną bramką i chociaż było to ewidentnie widać na powtórkach, arbiter uznał, że karnego nie podyktuje. Spora kontrowersja w Udine.
Kolejnych goli już w tym spotkaniu nie zobaczyliśmy i pełną pulę zgarnęli gospodarze. Piątek przebywał na boisku od początku do końca, natomiast Łukasz Teodorczyk poczynania swoich kolegów oglądał z wysokości ławki rezerwowych.