Real Madryt zakończył sezon 2018-19 tak jak prezentował się na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy, czyli porażką. „Los Blancos” przegrali przed własną publicznością z Betisem (0:2).
Zinedine Zidane nie miał po meczu z Betisem powodów do zadowolenia (fot. Reuters)
Obecny sezon zakończył się dla Realu Madryt wiele tygodni temu. „Królewscy” stracili szanse na wywalczenie jakiegokolwiek trofeum i dlatego widać było jak na dłoni, że zaangażowanie piłkarzy w ostatnie mecz kampanii nie było największe. Zinedine Zidane dokonywał przeglądu wojsk, sprawdzając, na których zawodników będzie mógł liczyć, a którzy mogą pakować walizki, ponieważ na Estadio Santiago Bernabeu nie będzie już dla nich miejsca.
Nie inaczej było podczas spotkania z Betisem, którym Real kończył ligowe zmagania. Zawody od początku toczono w spacerowym tempie, a kibice próżno wypatrywali jakichkolwiek emocji.
Gospodarze mieli problem z tym, by zdominować niżej notowanego przeciwnika. Bliscy szczęścia byli Marcelo czy też Vinicius, ale brakowało im szczęścia. Podobnie było z okazję Karima Benzemy, który trafił w słupek.
Jak można było się spodziewać, Real został skarcony za swoją bierność, brak pomysłu i ogólny marazm. W 61. minucie bardzo dobrym podaniem w pole karne miejscowych popisał się Andres Guardado, a całość celnym strzałem wykończył Loren, który wyprowadził Betis na prowadzenie.
Jeśli ktoś myślał, że po stracie bramki Real ruszy do odrabiania strat, ten srogo się pomylił. Nic takiego się nie stało, a kwadrans przed końcem było już 2:0 dla Betisu. Składną akcję gości celnym strzałem do pustej bramki wykończył Jese i było jasne, że Real nie ugra w tym spotkaniu ani jednego punktu.
Rezultat zmianie już ostatecznie nie uległ. Real Madryt przegrał, a jego piłkarzy żegnały po końcowym gwizdku ogromne gwizdy.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.