Arsenal prowadził już różnicą dwóch goli, ale ostatecznie tylko zremisował z Crystal Palace (2:2) w niedzielnych derbach Londynu. Swój mecz wygrali za to piłkarze Manchesteru United, którzy w delegacji ograli Norwich City (3:1).
Unai Emery nie miał powodów do zadowolenia (fot. Reuters)
Arsenal gra w tym sezonie w kratkę, przeplatając całkiem niezłe mecze z tymi słabszymi. Nic więc dziwnego, że kibice nie mogli być do końca pewni, którą twarz drużyny Unaia Emery’ego zobaczą na boisku. Na Emirates Stadium przybyli z kolei zawodnicy Crystal Palace, a jak głosi stare piłkarskie porzekadło, derby zawsze rządzą się swoimi prawami.
Jak się jednak okazało, gospodarze nie zamierzali kierować się przysłowiami i w ciągu zaledwie kilku chwil pokazali rywalowi, że czeka go niezwykle bolesny i długi wieczór. Już w 7. minucie zamieszanie w polu karnym Palace po rzucie rożnym wykorzystał Sokratis, który strzałem z bliska skierował piłkę do siatki.
Goście nie zdołali się jeszcze otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, a już Kanonierzy odpalili kolejne działo. Następny rzut rożny, ale tym razem w roli głównej wystąpił drugi stoper Arsenalu, David Luiz, który trącił tylko piłkę przed linią bramową i zapewnił swojej drużynie dwa gole zapasu.
Wydawało się, że gospodarze są tak rozpędzeni, że kolejne bramki są kwestią czasu. Arsenal spuścił jednak nieco z tonu, a jakby tego było mało w 32. minucie sam wyciągnął do rywala pomocną dłoń. Calum Chambers sfaulował we własnym polu karnym Wilfrieda Zahę, a sędzia pod konsultacji z kolegami obsługującymi VAR podjął decyzję o wskazaniu na „wapno”. Jedenastkę na bramkę zamienił Luka Milivojević i goście zdołali złapać kontakt z rywalem.
Stracony gol sprawił, że Arsenal stracił całą pewność w swojej grze i na początku drugiej połowy został skarcony po raz drugi. James McArthur dośrodkował piłkę przed bramkę Kanonierów, a tam akcję zamknął Jordan Ayew, który głową pokonał Bernda Leno i cała zabawa na Emirates Stadium zaczęła się od nowa.
Do pamiętnej sceny doszło w 61. minucie, kiedy to z boiska ściągnięty został kapitan Arsenalu, Granit Xhaka. Schodzącego z murawy Szwajcara żegnały ogromne gwizdy, a on sam zaczął prowokować kibiców. Po zejściu za linię pomocnik rzucił w stronę trybun siarczyste przekleństwo, ściągnął koszulkę i udał się bezpośrednio do szatni.
Ostatnie słowo w tym meczu należało ostatecznie do gospodarzy, a konkretnie do Sokratisa, który raz jeszcze wykorzystał chaos przed bramką przeciwnika po dobrze rozegranym rzucie rożnym i mocnym uderzeniem pokonał bramkarza. Jego radość trwała jednak bardzo krótko, ponieważ po interwencji VARu gol został anulowany.
Mecz zakończył się ostatecznie remisem, a Arsenal po raz kolejny stracił cenne punkty.
***
W równolegle rozegranym meczu Manchester United poszedł za ciosem po wyjazdowym zwycięstwie w Lidze Europy. Drużyna prowadzona przez Ole Gunnara Solskjaera pokonała w delegacji Norwich City (3:1) po trafieniach Scotta McTominaya, Marcusa Rashforda i Anthony’ego Martiala. Dla popularnych Kanarków trafił z kolei Onel Hernandez.
Zwycięstwo Czerwonych Diabłów mogło być jeszcze bardziej efektowne, gdyby nie postawa Tima Krula w bramce Norwich. Holenderski bramkarz jeszcze w pierwszej połowie obronił dwa rzuty karne – pierwszy wykonywany przez Rashforda, drugi uderzany przez Martiala.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.