Tottenham Hotspur rzutem na taśmę uratował remis w meczu z Watfordem (1:1), a atut własnych boisk wykorzystali zawodnicy Chelsea, którzy pokonali Newcastle United (1:0), a także Leicester City, którzy ograli Burnley (2:1).
Dele Alli uratował jeden punkt dla swojej drużyny (fot. Reuters)
Kibice Tottenhamu z ulgą przyjęli przerwę reprezentacyjną. Nie mogło jednak być inaczej, ponieważ w ostatnich tygodniach ich pupile grali dużo poniżej oczekiwań i kilkanaście dni przerwy miało pozwolić im „zresetować” głowy i wrócić na ligowe boiska z czystą kartą. Jak się jednak okazało, to wcale nie było takie łatwe, a już pierwsze minuty starcia z najsłabszym w całej Premier League Watfordem pokazały, że londyńczycy będą musieli się mocno napocić, by zdobyć choćby punkt.
Goście nie przestraszyli się faworyta i bardzo szybko pokazali, że w ich przypadku przerwa na kadry zadziałała dużo lepiej. Daryl Janmaat otrzymał znakomitą piłkę na skrzydle i bez zastanowienia dograł ją przed bramkę. Tam przy biernej postawie obrońców dopadł do niej Abdoulaye Doucoure, któremu nie pozostało nic innego jak dołożyć stopę i dopełnić formalności.
Podopieczni Mauricio Pochettino nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu gry i chociaż częściej znajdowali się przy piłce i byli zespołem lepszym, to niewiele z tego wszystkiego wynikało. Watford mądrze się bronił i w niczym nie przypominał zespołu, który nie tak dawno wyjechał z Etihad Stadium z bagażem niemal dziesięciu goli.
Menedżer Tottenhamu próbował roszad w swoim zespole, wymieniał kolejne ogniwa, ale niewiele to dawało. Londyńczycy grali po prostu bez polotu i aż dziw momentami brał, że to dokładnie ta sam drużyna, która w ubiegłym sezonie grała w finale Champions League.
Kiedy wydawało się, że Watford wywiezie z nowego White Hart Lane pełną pulę, gospodarzom udało się odpowiedzieć. Fatalny błąd bramkarza wykorzystał Dele Alli, który z bliska skierował piłkę do siatki. Na więcej popularne Koguty nie były już w stanie sobie pozwolić i mecz zakończył się remisem.
***
Co działo się na innych angielskich boiskach w sobotnie popołudnie? Atut własnego boiska wykorzystał inny stołeczny zespół, czyli Chelsea. Drużyna prowadzona przez Franka Lamparda długo próbowała skruszyć obronny mur Newcastle United i swego dopięła dopiero w 73. minucie.
Przypomniał o sobie Marcos Alonso, który po odegraniu piłki w polu karnym zdecydował się na uderzenie i jak się okazało, udało mu się zaskoczyć bardzo dobrze dysponowanego Martina Dubravkę. Niewiele brakowało by kilka minut później na 2:0 podwyższył Tammy Abraham, ale jego strzał został w desperacki sposób zablokowany przez obrońcę. Wynik już ostatecznie zmianie nie uległ i trzy punkty powędrowały na konto gospodarzy.
Pełną pulę zgarnęli również piłkarze Leicester City, którzy po trafieniach Jamiego Vardy’ego i Youriego Tielemansa pokonali na King Power Stadium Burnley (2:1). Autorem jedynego gola dla gości był Chris Wood.
Rzutem na taśmę swoje spotkanie wygrał beniaminek z Birmingham. Aston Villa, która przez kilkadziesiąt minut grał z jednym zawodnikiem więcej, zwyciężyła z Brighton (2:1). Bramka na wagę trzech „oczek” dla The Villans padła w piątej doliczonej minucie gry.
Pozostałe mecze zakończyły się remisami. Bournemouth podzieliło się punktami z Norwich (0:0), a Wolves z Southampton (1:1). W tym ostatnim spotkaniu pełne 90 minut rozegrał Jan Bednarek.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.