Nie było niespodzianki podczas sobotniego meczu na Etihad Stadium. Kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa Manchester City pokonał kolejnego rywala. Tym razem na rozkładzie „Obywateli” znalazł się Burnley, który przegrał (0:3).
Sergio Aguero wrócił do gry i od razu strzelił gola (fot. Reuters)
Drużyna Pepa Guardioli od początku sezonu spisuje się znakomicie i odprawia z kwitkiem kolejnych rywali. W ostatniej kolejce o sile Manchesteru przekonało się Stoke City, które wyjechało z Etihad Stadium z bagażem siedmiu goli. W środku tygodnia piłkarze lidera premier League pokonali jeszcze w Lidze Mistrzów Napoli i do meczu z Burnley przystępowali jako zdecydowani faworyci do zgarnięcia trzech punktów.
Goście odrobili jednak lekcje i przyjechali do jaskini lwa by przedłużyć swoją passę kolejnych spotkań bez porażki. Przed starciem na Etihad licznik „The Clarets” zatrzymał się na sześciu takich meczach.
Manchester potrzebował trochę czasu zanim w końcu napoczął rywala. Piłkarze Burnley dobrze się bronili, szukając swoich szans w kontratakach, ale ich mur defensywny w końcu został skruszony. W 30. minucie w pole karne gości wpadł Kevin de Bruyne, ale jego uderzenie zdołał zatrzymać Nick Pope. Kilka sekund później młody bramkarz sfaulował Bernardo Silvę i sędzie podjął decyzję o wskazaniu na „wapno”.
Pewnym egzekutorem rzutu karnego został wracający do gry Sergio Aguero, który tym samym wyrównał rekord Erika Brooksa i stał się najlepszym strzelcem Manchesteru City w historii.
Sergio Aguero has scored his 177th goal for Man City in all comps (in his 262nd app), equalling Eric Brook’s all-time record for the club
W drugiej połowie mecz na Etihad Stadium toczył się dokładnie w takim samym tempie jak przed przerwą. Manchester City prowadził grę i atakował pozycyjnie, natomiast Burnley czekał na swoją szansę w kontrataku. Gospodarze mieli kilka okazji na podwyższenie rezultatu i jedną z nich w końcu wykorzystali.
Na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu w polu karnym znalazł się Nicolas Otamendi, który po dośrodkowaniu z rzutu różnego głową skierował piłkę do siatki.
Rozochoceni zdobyciem drugiej bramki gospodarze poszli za ciosem i kilka chwil później strzelili trzeciego gola, pozbawiając przeciwników złudzeń na wywalczenie choćby jednego punktu. Kevin de Bruyne obsłużył znakomitym podaniem Leroya Sane, a ten wpadł w pole karne i dopełnił formalności.
Wynik już do końca nie uległ zmianie i lider Premier League dopisał na swoje konto komplet punktów, umacniając się na pierwszym miejscu w stawce i uciekając najgroźniejszym rywalom.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.