Powtórki z Pucharu nie było. Leszczyński zabrał Wiśle rewanż
Dla Wisły Płock i GKS-u Katowice był to już drugi mecz między sobą w odstępstwie trzech dni. We wtorek lepsza okazała się GieKSa, która awansowała dalej w Pucharze Polski, natomiast w piątek w Ekstraklasie padł remis, choć to katowiczanie ponownie byli bliżsi zwycięstwa.
Rzadko zdarza się tak, by dwa kluby grały ze sobą w tak krótkim odstępie czasu. Pucharowe losowanie i ligowy terminarz sprawiły jednak, że Wisła Płock i GKS Katowice byli na siebie w tym tygodniu skazani. Najpierw w Pucharze Polski, a potem w Ekstraklasie.
We wtorek w Katowicach lepsi okazali się gospodarze, którzy ostatecznie po dogrywce wygrali 4:2 i awansowali do kolejnej rundy krajowego pucharu.
Nafciarze mieli czas do piątku, by przygotować się do ligowego „rewanżu”. Podopieczni trenera Mariusza Misiury chcieli odegrać się przed własną publicznością w Płocku.
Początkowo wszystko szło zgodnie z ich planem. W pierwszej połowie wprawdzie to GKS był częściej przy piłce, lecz jednocześnie to Wisła tworzyła większe zagrożenie pod bramką.
Beniaminek dopiął swego tuż przed przerwą. Żan Rogelj oddał strzał z dystansu, po drodze futbolówka odbiła się rykoszetem od nogi Łukasiaka i zaskoczyła rozpaczliwie interweniującego Strączka.
CO ZA RYKOSZET NA ZAKOŃCZENIE PIERWSZEJ POŁOWY! 🤯 Ależ trafił Žan Rogelj! 🎯 Rafał Strączek bez szans! 👊
GKS szybko, bo już kilka minut po przerwie doprowadził do wyrównania. Duża w tym zasługa Rafała Leszczyńskiego, który wprost podarował gola katowiczanom. Błąd bramkarza Wisły wykorzystał Marcin Wasielewski, pakując piłkę do pustej siatki.
KOSZMAR RAFAŁA LESZCZYŃSKIEGO! 😱 Bramkarz Wisły Płock popełnił fatalny błąd, który wykorzystał Marcin Wasielewski! 🔥
Co miał w głowie Leszczyński? – W pierwsze tempo chciałem wybić piłkę. Później przyszedł mi do głowy głupi pomysł, żeby jednak ją przyjąć. Zderzenie pomysłów i niestety zawiniłem utratę bramki. Przepraszam zespół i kibiców. Gdyby nie mój błąd, pewnie trzy punkty zostałyby w Płocku – tłumaczył przed kamerami CANAL+.
Choć remis wydaje się sprawiedliwym rezultatem, trzeba pamiętać, że to GKS był bliższy zwycięstwa. Pod koniec meczu Adam Zrelak wpakował piłkę do siatki, jednak sędzia nie uznał jego trafienia z powodu minimalnego spalonego.
Małe przełamanie
Podział punktów nie zadowala nikogo, choć jedni i drudzy mogą odhaczyć pozytywy w postaci małych przełamań. Wisła przerwała serię trzech porażek z rzędu. GKS z kolei po raz pierwszy od maja wywiózł choćby punkt z wyjazdowego spotkania.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.