Starcie Lecha Poznań z Polonią Warszawa miało ogromne znaczenie dla obydwu drużyn, ale z zupełnie innych powodów. Więcej powodów do radości po piątkowym meczu mieli piłkarze Kolejorza.
Zawodnicy Polonii w tym sezonie poddawani byli ogromnej presji. Warszawski zespół miał walczyć o mistrzostwo Polski, ale po każdej porażce był mocno krytykowany przez swojego właściciela. W końcu Józef Wojciechowski powiedział, że wycofuje się z finansowania Czarnych Koszul. Podobno to decyzja ostateczna.
Piłkarze stołecznego klubu mieli w ostatnich trzech meczach przekonać właściciela, żeby jednak zmienił decyzję. Zadanie w piątek mieli trudne, gdyż zmierzyli się z rozpędzonym Lechem. Kolejorz pod wodzą Mariusza Rumaka wreszcie zaczął grać na miarę oczekiwań.
O pierwszej połowie spotkania w zasadzie nie można napisać zbyt wiele dobrego. Walka toczyła się głównie w środku pola, a ciekawych sytuacji mieliśmy jak na lekarstwo.
Na szczęście na drugą połowę obydwie drużyny wybiegły zdecydowanie bardziej zmotywowane. Pierwsze minuty były bardzo ciekawe, zarówno Lech jak i Polonia miały swoje okazje. Jednak jako pierwsi na listę strzelców wpisali się gospodarze. W 59. minucie Vojo Ubiparip wdarł się w pole karne z piłką i ładnym uderzeniem pokonał Sebastiana Przyrowskiego.
To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Lech udowodnił, że potrafi wygrywać bez Artioma Rudniewa. W dwóch ostatnich spotkaniach Kolejorz zmierzy się z Podbeskidziem Bielsko-Biała i Widzewem Łódź. Rywale są w zasięgu i w przypadku zwycięstw poznańskiej drużyny, może zrobić się ciekawie.
gmar, PilkaNozna.pl źródło foto: Monika Wieja-Baczyńska
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.