Kapitan powinien jako ostatni opuszczać tonący okręt – głosi stare przysłowie. Co prawda Górnik Zabrze nie jest jeszcze tonącym statkiem, ale niewątpliwie nabiera wody. Tomasz Młynarczyk, prezes klubu ani myśli jednak, by wraz z nim pójść pod wodę.
Podczas wywiadu dla „Sportu” prezes 14-krotnych mistrzów Polski dał jasno do zrozumienia, że nie myśli o Górniku jako o miejscu, w którym miałby spędzić swoją przyszłość. – Na pewno nie wiążę swojej przyszłości z Górnikiem w perspektywie kilku lat – wyznał. – Prowadzę kancelarię i mam w niej mnóstwo obowiązków. Mogę jednak zapewnić, że wszyscy ciągniemy wózek w jedną stronę – dodał Młynarczyk.
Prezes Górnika zdradził także, że dopóki on będzie rządził w klubie, to zrobi wszystko by poprawić jego pozycję. Jednym z kroków ku normalizacji sytuacji będzie spotkania władz klubu, sztabu szkoleniowego oraz piłkarzy z kibicami. Jego celem jest poprawienie jakości dopingu na trybunach. – Wiemy, że jest nerwowo. Może będzie okazja wyjaśnić sobie wzajemne uwagi, tak, by wrócił doping – dodał Młynarczyk.
Górnik w ostatnich tygodniach spisuje się znacznie poniżej oczekiwań. Drużyna odpadła z Pucharu Polski, a przed kilkoma dniami przegrała z Ruchem Chorzów w Wielkich Derbach Śląska.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.