FC
Barcelona zaliczyła trzecie z rzędu ligowe spotkanie bez
zwycięstwa. W niedzielnym meczu 33. kolejki Primera Division drużyna
prowadzona przez Luisa Enrique przed własną publicznością
przegrała 1:2 z Valencią.
Luis Enrique nie miał powodów do zadowolenia podczas meczu z Valencią (foto: Ł. Skwiot)
Do
niedzielnego spotkania z Valencią zespół Barcelony przystępował
po dwóch z rzędu porażkach: w ubiegły weekend mistrzowie
Hiszpanii przegrali 0:1 z Realem Sociedad, natomiast w środę ulegli
0:2 Atletico Madryt i pożegnali się z rozgrywkami Ligi Mistrzów
już na etapie ćwierćfinału.
Starcie
z Valencią nie przyniosło jednak przełamania Dumie Katalonii.
Barca niespodziewanie przegrała 1:2 z niżej notowanym rywalem i w
efekcie straciła jakąkolwiek punktową przewagę nad goniącym ją
w tabeli Atletico.
Mecz
na Camp Nou rozpoczął się od zdecydowanej ofensywy gospodarzy. W
siódmej minucie Lionel Messi znalazł się w dobrej sytuacji po
zagraniu Luisa Suareza, ale strzał Argentyńczyka z bliskiej
odległości znakomicie obronił Diego Alves.
Pięć
minut później brazylijski bramkarz ponownie uratował Valencię
przed utratą gola. Alves świetnie interweniował w sytuacji, gdy
próbował go przelobować Neymar.
Barcelona
miała przewagę, ale to goście zdobyli pierwszą bramkę w tym
spotkaniu. W 26. minucie Andre Gomes podał prostopadle do
wbiegającego z lewego skrzydła w pole karne Guilherme Siqueiry.
Lewy obrońca Valencii oddał strzał, a piłka odbiła się jeszcze
od nogi próbującego interweniować Ivana Rakiticia i wpadła do bramki
obok zmylonego Claudio Bravo!
W
doliczonym czasie gry pierwszej połowy trybuny Camp Nou ponownie
pogrążyły się w ciszy. Świetna akcja w wykonaniu Valencii
przyniosła jej kolejnego gola: Dani Parejo popisał się kapitalnym
prostopadłym podaniem do Santiego Miny, a 20-letni napastnik w
sytuacji sam na sam pokonał Bravo.
Po
przerwie Barcelona dominowała, dłużej utrzymywała się przy
piłce, ale nie zdołała odmienić losów spotkania. Katalończyków
stać było tylko na jednego gola. W 63. minucie Messi zagrał do
ustawionego na lewym skrzydle Jordiego Alby i błyskawicznie pobiegł
w pole karne. Obrońca Barcy odegrał piłkę do swojego kolegi z
Argentyny, a ten pokonał Diego Alvesa. Dla Leo Messiego był to już
gol numer 500 w karierze.
Barcelona
miała jeszcze swoje szanse na uratowanie choćby punktu. W 75.
minucie groźnie z pola karnego uderzał Rakitić, ale ponownie
fenomenalnie interweniował Diego Alves. W samej końcówce zawodów
stuprocentową okazję na zdobycie bramki zmarnował jeszcze Gerard
Pique.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.