Real Madryt nie jest jeszcze w fatalnej sytuacji, ale w bardzo złej – a i owszem. W niedzielę na dwa punkty do Królewskich zbliżył się Villarreal, który wygrał z Levante (3:0).
Villarreal ostatnio grał w kratkę, ale najważniejszy dla siebie dwumecz – z Napoli w 1/16 finału Ligi Europy – wygrał. W niedzielę miał wrócić do zmagań w Primera Division, by zmierzyć się z przedostatnim Levante. Gospodarze starcia byli dodatkowo podbudowani wpadką Real Madryt, który poległ w derbach z Atletico. Stawką meczu 26. kolejki było dla Żółtej Łodzi Podwodnej zbliżenie się do Królewskich na dystans dwóch punktów.
Początek spotkania był raczej dość wyrównany, ale gracze z El Madrigal byli wyjątkowo skuteczni. W pierwszej połowie gospodarze oddali dwa celne strzały na bramkę Levante i oba zakończyły w siatce. W 12. minucie Leo Baptistao przeprowadził indywidualną akcję, którą zwieńczył skutecznym uderzeniem. Po pół godzinie gry było już 2:0. Wtedy podanie Adriana wykorzystał Samu Castillejo, strzelając z pierwszej piłki.
Po zmianie stron sytuacja zrobiła się dla Villarrealu jeszcze lepsza. Po pierwsze zaraz po wznowieniu Adrian podwyższył prowadzenie, a po drugie w 56. minucie drugą żółtą kartką został ukarany David Navarro i w efekcie goście ponad pół godziny grali w osłabieniu.
W tym momencie niespełna 17 tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach mogło być pewnych, że gospodarze zdobędą komplet punktów. Tak też się stało, choć więcej bramek nie padło.
Villarreal jest w tabeli czwarty i do Realu traci już tylko dwa punkty. Gracze tego zespołu mogą się skupić na walce o podium, ponieważ następna Celta Vigo ma aż o 11 oczek mniej.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.