Primera Division: W Hiszpanii ruszyła karuzela trenerska
Dopiero po 13 serii spotkań poleciała w Hiszpanii pierwsza trenerska głowa: z Espanyolu Barcelona zwolniono Mauricio Pochettino. Już tydzień później pracę stracił trener Valencii Mauricio Pellegrino. A madrycki dziennik „Marca” donosi, że przesądzone jest odejście po sezonie Jose Mourinho z Realu Madryt. Dlaczego dwaj Argentyńczycy musieli odejść i czy rzeczywiście dojdzie do rozwodu Portugalczyka z Królewskimi?
Leszek ORŁOWSKI
(…)
Pochettino na pożegnalnej konferencji prasowej omal się nie popłakał. Wyznał, że cała jego rodzina, której wszyscy członkowie są fanami Espanyolu, też jest załamana sytuacją. Powiedział, że rozumie decyzję szefa i wierzy, że wyjdzie na dobre drużynie. Odszedł z klasą, przekazując stery następcy, którym jest doświadczony Meksykanin Javier Aguirre.
(…)
Pellegrino odszedł bez klasy. Nie mając za sobą żadnych sukcesów, porównał się do Rafy Beniteza, który też na początku kadencji miał problemy i kilka słabych meczów. Oświadczył, że decyzja o jego zwolnieniu była przedwczesna, podjęta pod wpływem emocji, błędna i szkodliwa.
(…)
Bo nie jest dżentelmenem
A o cochodzi z Realem i Jose Mourinho? Całą sprawę po meczu derbowym z Atletico rozdmuchała „Marca”, a dla odmiany drugi stołeczny dziennik sportowy „As” nie podchwycił wątku.
Dziennikarze „Marki” twierdzą, że Florentino Perez ma dość Jose Mourinho. Portugalczyk ustawił bowiem klub w stanie permanentnej wojny domowej i zewnętrznej. Lista osób, z którymi pokłócił się w Realu, jest bardzo długa, kilka z nich musiało odejść. Sam spiera się nie tylko z szefem o transfery czy obsadę poszczególnych stanowisk w klubie, ale i z piłkarzami, opiekunem rezerw, lekarzami, kucharzami. Jego wrogowie zewnętrzni to trenerzy i zawodnicy rywali, sędziowie, sternicy UEFA i LFP, dziennikarze (wszyscy!), wreszcie kibice. Mourinho ciągle nachodzi prezydenta, czegoś się od niego domaga i nie potrafi zaakceptować odmowy. Gdyby nie bufor między nimi, w osobie dyrektora generalnego Jose Angela Sancheza, być może już dawno byłoby po współpracy.
Wiele znanych osób w ostatnich miesiącach publicznie wygłosiło pogląd, że podobne zachowania jak te prezentowane przez Mourinho po prostu nie przystoją w klubie, który ma nie tylko zwyciężać, ale być też stowarzyszeniem dżentelmenów (trudno przełożyć na polski określenie club senor). W Realu liczy się nie tylko wynik, ale i styl. Nie tylko zresztą styl gry, ale i styl zachowania poza boiskiem. Obowiązuje szacunek dla rywali, niedoszukiwanie się wszędzie spisku, pewien dystans do życia. Z tego punktu widzenia trenerem idealnie spełniającym kryteria był poprzednik Mourinho, Manuel Pellegrini – dżentelmen w każdym calu – którego jednak Florentino Perez zwolnił. Teraz z pewnością nie robi mu się miło, gdy czyta, że w Realu nie obowiązują już dawne standardy, lecz te rodem z pola bitwy, gdzie każdy, kto nie jest z nami, jest przeciw, wprowadzone przez Mourinho, albo że tak naprawdę to nie Perez rządzi klubem, lecz Portugalczyk. Konkluzja jest taka, że Flo doszedł do wniosku, iż na dłuższą metę straty wypracowanego przez klub w ciągu ponad stu lat działalności image’u nie zrównoważą sukcesy sportowe osiągane przez Mourinho. Dlatego odejdzie, nawet jeśli wygra Ligę Mistrzów.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.