Michał Probierz bardzo udanie zadebiutował w roli trenera Wisły Kraków. Jego drużyna pokonała na wyjeździe Lechię Gdańsk, a sam Probierz udowodnił, że „Biała Gwiazda” będzie miała jeszcze coś do powiedzenia w trwającym sezonie.
– Na pewno mieliśmy dobre fragmenty, w których potrafiliśmy się utrzymać przy piłce na połowie przeciwnika. Ale jednak było dużo fragmentów takich, które wyobrażałem sobie inaczej – powiedział nowy opiekun Wisły. – Przed przyjazdem, gdy widziałem, jak dwa dni trenowaliśmy, to widziałem u zawodników bardzo duże zaangażowanie i bardzo duże umiejętności. Na pewno nawet ten stadion sprawia, że niezależnie od tego, kto tu przyjeżdża, będzie nastawiony bardzo bojowo – dodał.
– Sytuację skomplikowała nam na samym początku meczu kontuzja Meliksona. Cały plan, jaki przygotowaliśmy, spalił nam na panewce. Najważniejsze, że zespół pokazał charakter, walczył od pierwszej do ostatniej minuty. Staraliśmy się parę rzeczy zmienić. Mam nadzieję, że przez następny tydzień uda nam się jeszcze parę rzeczy poprawić – kontynuował Probierz.
Na pomeczowej konferencji prasowej Probierz nie uciekł od pytań dotyczących przyszłości Patryka Małeckiego. – Trudno mówić o tym zaraz po meczu, mam większe zmartwienia, jak to poskładać. Nie rozmawiałem z właścicielem klubu. Jak wrócę do Krakowa, będziemy na ten temat rozmawiać – powiedział.
– Wisła jest klubem, który musi wygrywać. Przychodząc tutaj wiedziałem, że to jest duże ryzyko, ale kto nie ryzykuje, ten nie je kawioru. Po raz trzeci przejmuję zespół w środku rundy, ale teraz człowiek ma większe doświadczenie – zakończył Probierz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.