Problem Lewego i Obraniaka. Czy kadra jest ustawiona optymalnie?
Ciężko znaleźć w niedalekiej przeszłości mecz, po którym oceny gry poszczególnych piłkarzy byłyby tak różne, często wzajemnie się wykluczające, jak ma to miejsce po batalii polsko – angielskiej. Czy Lewandowski rozegrał w środę dobre, czy tragicznie słabe spotkanie? A co z Ludo? Udźwignął ciężar, czy znów człapał i odstawał od reszty drużyny?
„Zamiast ględzić o przełomie, lepiej wskazać braki i niedociągnięcia, których mimo dobrego występu przeciw Anglii – a gra biało-czerwonych z pewnością była lepsza od uzyskanego wyniku – jest jeszcze całkiem sporo” – pisze w felietonie na PilkaNozna.pl Adam Godlewski.
Lewandowski sam sobie wypracował problem, z którym od pewnego czasu musi mierzyć się zarówno w meczach niemieckiej Bundesligi, jak i Lidze Mistrzów oraz reprezentacji. Sportowa klasa i zdobywane gole w barwach BVB spowodowały, że niemal w każdym meczu napastnik walczyć musi z podwajanym lub czasem nawet potrajanym kryciem. Efekt jest taki, że w meczu zdecydowanie więcej gra tyłem, niż przodem do bramki. Robi to świetnie, praktycznie nie traci piłek, a wygranie z nim walki o niewygodnie frunącą futbolówkę graniczy niemal z cudem. Prawda jest jednak od lat taka sama – napastnika rozlicza się ze strzelanych goli, a tych ostatnio Lewy zbyt wiele nie zdobywa.
A Ludo? – Pewnie, to gość, który dośrodkowuje ze stałych fragmentów lepiej niż ktokolwiek inny w naszej drużynie, ale pomiędzy rzutami rożnymi i wolnymi głównie kręci kółeczka, podaje w poprzek – zdarza się nawet, że do przeciwnika – i generalnie spowalnia grę – pisze w swoim felietonie na Godlewski. A może piłkarz Bordeaux jako środkowy, kreatywny pomocnik nie może pokazać pełni swoich umiejętności? Bezustannie porównujemy jego występy we Francji do kopania reprezentacyjnego tak samo, jak porównywaliśmy dotychczas trio dortmundzkie do tego zjawiającego się na meczach kadry. Obraniak występuje przecież w Ligue 1 na innej pozycji niż w kadrze, znakomite recenzje zbiera przede wszystkim za bieganie bliżej skrzydła, a nie kreatywną dystrybucję piłek ze środka pola.
Wskazane wątpliwości wiążą się ze sobą i wzajemnie przenikają, bo przecież osamotniony w walce pod bramką rywali Lewy uzależniony jest od podań pomocników, a tego będącego tuż za jego plecami w szczególności. Goetze czy Reus, a wcześniej Kagawa to jednak zdecydowanie wyższa półka, niż Obraniak. Pytanie po meczu z Anglią brzmi więc, czy nasza kadra ustawiana jest optymalnie? Obserwując środowy mecz można było odnieść wrażenie, że jakaś część naszego ofensywnego potencjału marnowana jest brnięciem do przodu utartymi ścieżkami.
A może Lewego w kadrze należałoby ustawiać na pozycji podwieszonego napastnika, na którego barki spadałaby również odpowiedzialność za kreowanie gry w ofensywie? Pomysł jest odważny, ale przecież Lewy po przeprowadzce do Niemiec zaczynał swoją przygodę z Bundesligą jako piłkarz wspomagający Barriosa, mający brać na siebie ciężar gry na 30 – 40 metrze od bramki przeciwnika, a nie pracownik robiący w wykończeniówce. Dzisiaj widać, jak wiele się wtedy nauczył. Znakomicie gra tyłem do bramki, jest niesamowicie mocny na nogach, potrafi uruchomić partnera otwierającym podaniem, a gdy trzeba, skutecznie gra w destrukcji. Dlaczego mamy więc z tego nie korzystać w reprezentacji?
Może warto więc wypróbować ustawienie z Lewym na pozycji Ludo, Obraniakiem na lewym skrzydle i wysuniętym Sobiechem? Pomysł wydaje się niezły, tym bardziej, że podczas towarzyskiego meczu z Urugwajem nie zagra jeszcze Kuba Błaszczykowski, więc będący w zadziwiającej formie Grosicki nie musiałby się bać o miejsce w składzie. Przed marcowym starciem z Ukrainą zmierzymy się jeszcze ze wspomnianym Urugwajem w listopadzie (najprawdopodobniej w Gdańsku) oraz w lutym z Irlandią w Dublinie. Będą to ostatnie okazje do rozwiewania wątpliwości przed arcyważnym meczem z naszymi wschodnimi sąsiadami. A tych – nawet mimo remisu z Anglią – jest jeszcze sporo.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.