Bez dopingu trybun, bez napastników i z wybrakowaną formacją defensywną Jagiellonia Białystok będzie się mierzyć z Zagłębiem Lubin…
– Nie możemy mówić w tym przypadku o atucie własnego boiska – mówi Dariusz Dźwigała, drugi trener Jagiellonii – Już mówiłem odnośnie tej sytuacji z kibicami, że trzeba to jak najszybciej wyjaśnić. Gra się w piłkę przede wszystkim dla kibiców i mecze piłkarskie nie mają w ogóle sensu, jeżeli nie będzie oprawy, otoczki sportowego święta – dodaje.
W składzie białostoczan brakuje przede wszystkim napastników. Tomasz Zahorski wciąż przechodzi rehabilitację a jego powrót planowany jest dopiero w okolicach meczu z Piastem Gliwice, natomiast Tomasz Frankowski z powodu dyskwalifikacji w meczu z Zagłębiem nie zagra. Na szczęście jest alternatywa w postaci Dawida Plizgi i Niki Dzalamidze. Dwaj szybcy, ruchliwi zawodnicy obdarzeni dobrym dryblingiem mogą trochę namieszać w szeregach obrony gości.
Tuż przed samym meczem wypadł także Tomasz Bandrowski. Jagiellonia nie musi narzekać natomiast na brak defensywnych pomocników i w spotkaniu z Zagłębiem zagra para Rafał Grzyb – Łukasz Tymiński. Gorzej jest z formacją defensywną. Thiago Cionek nie jest już piłkarzem Jagiellonii a Tomasz Porębski i Ugo Ukah leczą kontuzję. Nominalni środkowi obrońcy, którzy pozostali do dyspozycji trenerów na sobotnie spotkanie to Michał Pazdan i Luka Gusi – czytamy na jagiellonia.pl.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.