Przejdź do treści
Próbowałem szukać innych pomysłów na przyszłość

Polska Ekstraklasa

Próbowałem szukać innych pomysłów na przyszłość

O tego typu zawodnikach nie mówi się wiele, choć pełnią bardzo istotną rolę. Obecnie jeden z fundamentów Rakowa Częstochowa, kilka lat temu miał powody, by myśleć o rzuceniu piłki w kąt.




KONRAD WITKOWSKI

Czy jako fan filmów o Harrym Potterze może pan porównać Raków, do którejś postaci z tej serii?

Pójdę trochę na łatwiznę, ale wskażę głównego bohatera – mówi Sapała. – Do Harry’ego mam największą sympatię, a Raków to mój ulubiony klub w Ekstraklasie.

Jak został pan DJ-em w szatni?

Kiedyś muzyka leciała w szatni tak po prostu, nie były to określone gatunki, zwykle najnowsze przeboje, których słuchanie po jakimś czasie stawało się nudne. Zabrałem się za to pewnego dnia: przejąłem głośnik w szatni, a mój gust spodobał się wielu kolegom, zaczęli podpytywać o tytuły piosenek. I tak już zostało. Można powiedzieć, że moja playlista, do której ciągle dochodzą nowe utwory, stała się już słynna w klubie.

Należy pan do piłkarzy, dla których muzyka przed meczem ma duże znaczenie?

To dla mnie dość ważna kwestia. W zwykłe dni staram się pomijać piosenki, których słuchamy przed spotkaniem. Chodzi o pewien rytuał: kiedy słyszę dany kawałek, wiem, że nadeszła pora meczu. Cały tydzień czeka się na to, by usłyszeć konkretne dźwięki, w jakiś sposób budują one emocje, wpływają na klimat w szatni.

Trener Marek Papszun systematycznie ulepsza zespół, nielicznym udaje się utrzymać miejsce w jedenastce przez dłuższy czas. Jaka jest pańska recepta?

Niezbędny jest indywidualny rozwój. Umiejętności muszą iść w górę, aby nadążyć za wymaganiami trenera. W każdym meczu trzeba potwierdzać, że jest się w stanie sprostać oczekiwaniom. Utrzymuję się w składzie, jestem ważną częścią drużyny, ponieważ wywiązuję się ze swoich obowiązków.

Odczuł pan ewolucję sposobu postrzegania Rakowa? W stosunkowo krótkim czasie staliście się drużyną, od której wiele się wymaga.

Szybko zaczęliśmy być postrzegani jako zespół, który może odgrywać ważną rolę w Ekstraklasie. Z kolejki na kolejkę oczekiwania rosną. Czujemy, że w większości meczów to my jesteśmy faworytami. Niewiele drużyn może tak o sobie powiedzieć. To była dla nas nowa sytuacja, chociaż nie do końca, bo mieliśmy doświadczenie z I ligi. Skala trudności jest inna, ale na zapleczu ekstraklasy dobrze poznaliśmy, czym jest rola faworyta. Pomogło nam sięgnięcie pamięcią do tamtego okresu.

Z czego wynikał falstart wiosennej części sezonu w wykonaniu Rakowa?

Musieliśmy nabrać rozpędu. Nie pomagały nam murawy: nasz styl jest oparty na graniu piłką, a podczas początkowych kolejek stan boisk ewidentnie temu nie sprzyjał. Na szczęście szybko odnaleźliśmy formę, rozkręcamy się z meczu na mecz.

Brak medalu na koniec rozgrywek byłby dużym rozczarowaniem?

Śmiało można tak powiedzieć. Mamy podstawy, by mierzyć wysoko. Właściwie nie zdarzają się spotkania, w których bylibyśmy zespołem słabszym – praktycznie w każdym to my prowadzimy grę, do nas należy inicjatywa.

Zawodnicy odpowiadający przede wszystkim za odbieranie piłek czują się niedoceniani?

Zależy, jak definiujemy bycie niedocenianym. Kibice i komentatorzy nie chwalą za każdy odbiór, jednak uznania można szukać w innych obszarach. Dla mnie docenienie przejawia się tym, że gram we wszystkich meczach i rzadko schodzę z boiska. To sygnał od trenera. Formą docenienia jest również nowy kontrakt, który podpisałem z klubem. W jedenastkach kolejek bywam rzadko, lecz nie czuję się niedoceniany. Znam swoją rolę, wiem, kiedy dobrze wykonałem pracę.

Ocenia pan swoje występy na podstawie statystyk?

Analizuję raport po każdym spotkaniu. Już schodząc z boiska, czuje się, czy zagrało się dobry mecz. Kiedyś zdarzało się, że byłem zadowolony z występu, a statystki mówiły coś innego. Im więcej jednak doświadczenia, tym częściej własne odczucia znajdują potwierdzenie w liczbach.
Przed sezonem zapowiadał pan, że chce oddawać więcej strzałów. Czy jest pan zadowolony z realizacji tego planu?
Nie do końca. Wciąż pracuję nad tym aspektem. Mógłbym częściej uderzać na bramkę, generalnie dawać zespołowi więcej w ofensywie, wiem, że mnie na to stać. Z drugiej jednak strony to pozytywne, że wciąż mam potencjał, umiejętności, które mogę rozwinąć i dzięki temu wejść na wyższy poziom. Jeszcze nie odkryłem wszystkich kart.

Kiedy zaczął pan występować na pozycji defensywnego pomocnika?

Wcześniej grałem jako dziesiątka, szóstką zostałem w juniorach starszych. W stronę własnej bramki cofnął mnie trener Michał Libich. Miał wzór defensywnego pomocnika, który nie tylko przeszkadza rywalom, ale również rozgrywa akcje. Widział mnie w tej roli, a ja bardzo dobrze się w niej odnalazłem. To, co dotychczas było moją najsłabszą stroną, czyli agresja, odbiór i praca w obronie, wówczas stało się atutem.

Uważa się pan za zawodnika późno dojrzewającego?

Zdecydowanie. Zarówno pod względem piłkarskim, jak i fizycznym. W drużynach juniorskich zawsze byłem tym najmniejszym, dopiero później prześcignąłem rówieśników. W młodzieżowych reprezentacjach praktycznie nie zaistniałem, rozegrałem tylko jeden oficjalny mecz w zespole U-20. Wielu chłopaków, występujących kiedyś w kadrach narodowych, dziś już nawet nie gra w piłkę. Jeżeli ktoś wyróżniał się w bardzo młodym wieku, rozgrywał mecz za meczem, co nie zawsze przynosi pozytywne efekty. Często jest tak, że dalej zachodzą ci, którzy dojrzewają później. Mnie wyszło na dobre, że jako junior nie byłem tak mocno eksploatowany – mogłem skoncentrować się na dopracowaniu podstawowych elementów gry. Inna sprawa, że niektórzy młodzi zawodnicy myślą, że skoro są uważani za talenty i regularnie otrzymują powołania do reprezentacji, reszta przyjdzie sama. Ja nie miałem momentu, w którym mógłbym odlecieć, cały czas twardo stąpałem po ziemi.

Co konkretnie miał pan na myśli, mówiąc w klubowej telewizji, że dopiero po przeprowadzce do Częstochowy zmieniła się pańska świadomość?

Przed przyjściem do Rakowa w seniorską piłkę grałem tylko przez chwilę w Dolcanie Ząbki. Tam obok mnie na boisku był Szymon Matuszek, który wykonywał świetną pracę w defensywie, co ułatwiało mi zadanie. Grało się dość prosto, dobrze to wyglądało. Nie miałem świadomości, że nie da się osiągnąć czegokolwiek bez właściwego przygotowania fizycznego, bez biegania na dużej intensywności, bez ciągłego wychodzenia na pozycję. Później odczułem to na własnej skórze. Dopiero w obecnym klubie zrozumiałem, co jest konieczne, aby zadomowić się na poziomie Ekstraklasy.

Brak świadomości był przyczyną niepowodzenia w Piaście?

W Gliwicach przez rok nie rozegrałem łącznie nawet pełnego meczu. Sądziłem wtedy, że trener jest na mnie obrażony. Dzisiaj wiem, że to ze mną było coś nie tak: moje podejście oraz sposób myślenia były nieodpowiednie.

Nie da się jednak ukryć, że u Radoslava Latala trudno było przebić się młodym zawodnikom.

To była specyficzna sytuacja. Szkoleniowiec miał żelazną grupę 14 zaufanych piłkarzy, którzy byli pewniakami do gry. Trudno było wskoczyć do składu. Nawet kiedy drużynie nie szło, trener Latal szukał raczej zmian taktycznych, a nie personalnych. Gdybym dawał argumenty podczas treningów czy w meczach rezerw, pewnie dostałbym więcej minut. Błędnie zakładałem, że to mi się po prostu należy.

Jak wypatrzył pana Raków?

Trafiłem na półroczne wypożyczenie do GKS Katowice. Trochę odżyłem, ale moja forma nadal nie była taka, jak bym sobie życzył. Po powrocie do Piasta otrzymałem informację, że muszę poszukać kolejnego klubu na wypożyczenie. Kojarzył mnie trener Papszun, który też pochodzi z Mazowsza. Pojawił się temat Rakowa, ale tylko testów. Nie było dużego zainteresowania moją osobą, więc się zgodziłem. Pojechałem na obóz, dostałem kilka dni na pokazanie się sztabowi. Potem zapadła decyzja o podpisaniu umowy.

W Polonii Warszawa, gdzie zaczęła się pańska droga, w którymś momencie był pan blisko pierwszej drużyny?

Jako jeden z nielicznych juniorów występowałem w Młodej Ekstraklasie. Na moje nieszczęście Polonia się rozpadła i została zdegradowana. Kiedy klub rywalizował w IV lidze, byłem najbliżej pierwszego zespołu, ale nadal daleko. Musiałem tułać się po małych, podwarszawskich miejscowościach.

Występując w Żyrardowiance Żyrardów i Bzurze Chodaków, pomyślał pan: przepadłem, nic już z tego nie będzie?

Próbowałem szukać innych pomysłów na przyszłość. Miałem wtedy różne myśli, zaczynały przeważać te niezwiązane z piłką. Grając na poziomie IV ligi, ale w Polonii, jeszcze byłaby jakaś szansa, bo ktoś te mecze obserwuje. Natomiast spotkania drużyn, w których występowałem, śledziła garstka ludzi: trochę miejscowych plus rodziny zawodników. Trudno było znaleźć tam perspektywę na karierę.

Otoczenie także nie motywowało do pracy nad sobą.

Dla większości kolegów trening stanowił tylko dodatek: zajęcia odbywały się dość późno, gdyż starsi zawodnicy normalnie pracowali. Była to dla nich raczej forma odreagowania właściwej roboty, okazja do spotkania z kumplami. Jakaś rywalizacja była, ale to nie miało wiele wspólnego z poważną piłką. Na atmosferę nie mogłem narzekać. Tak się złożyło, że na treningi dojeżdżaliśmy większą grupą z Warszawy. Sami siebie nazwaliśmy „odrzutami z Polonii”. Spędzaliśmy ze sobą sporo czasu, w aucie zawsze było dużo śmiechu.

Punktem zwrotnym okazał się telefon do Dariusza Dźwigały.

Kiedy wróciłem z jednego z wypożyczeń, trener Dźwigała akurat był w Polonii. Przepracowałem u niego okres przygotowawczy. Znaliśmy się od dłuższego czasu, bo w juniorach grałem z jego synem, Adamem. Zanosiło się na to, że będę występować w warszawskim klubie, tyle że trener przyjął propozycję z Dolcanu, a jego następca już mnie w Polonii nie widział. Po jakimś czasie mój tata zadzwonił do trenera Dźwigały z pytaniem, czy mógłbym przyjechać na testy. Pojawił się cień nadziei. Załapanie się w I lidze było ostatnią szansą na osiągnięcie czegoś w futbolu. Tata powiedział: Igor, próbujemy, jeśli się nie uda, zrobisz, co chcesz. To był strzał w dziesiątkę.


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej