Przejdź do treści
Przed starciem Lech – Legia: Czy Derby Polski  będą super?

Polska Ekstraklasa

Przed starciem Lech – Legia: Czy Derby Polski będą super?

O tym, czy mecz o Superpuchar okaże się rzeczywiście super, przekonamy się dopiero w piątkowy wieczór. Zważywszy na liczne rozrachunki Lecha z Legią, najświeższe, ale także sprzed… ćwierćwiecza, tak właśnie powinno być. Jednak trener Henning Berg zrobił przed rokiem wiele, aby obniżyć rangę takiego spotkania.

Przed nami starcie wagi ciężkiej (foto: Ł.Skwiot)

Messi, Widzew i Kosa – wszyscy w odwrocie – KLIKNIJ!

Nie można więc wykluczyć, że teraz Maciej Skorża uzna, że – skoro warszawianie potraktowali Superpuchar sparingowo 12 miesięcy temu – to teraz nie będzie sensu, aby kilka dni przed rozpoczęciem walki w kwalifikacjach Ligi Mistrzów Kolejorz prężył muskuły. Norweg publicznie zapowiedział już, że tym razem rywalizacja, do której dojdzie przy Bułgarskiej 10 lipca o godzinie 20.15 (transmisja w telewizji Polsat Sport i Polsat Sport News) będzie toczyła się nie tylko o trofeum, ale i o prestiż. Tyle że tak to będzie wyglądać – bez wątpienia – ze strony Legii. W Lechu w weekend nie było jeszcze wypracowanej strategii. Skorża wahał się – używając jego ulubionej retoryki rodem z wyścigów Formuły 1 – czy skład, który wystawi przeciw zdobywcy Pucharu Polski będzie na podobieństwo ferrari, czyli najlepszy, na jaki stać obecnie poznaniaków, czy raczej na wzór Force India. Zatem – mocno rezerwowy. Kluczowe decyzje w tej kwestii mają zapaść dopiero w środę (ale trener skłaniał się ku… ferrari). Wyniki sparingów rozegranych w Gniewinie były satysfakcjonujące, zespół Lecha wygląda na dotarty, ale każdy, kto zna szkoleniowca Kolejorza nie powinien się zdziwić, jeśli nie zechce odkryć wszystkich kart przed wysłannikami FK Sarajewo, których z pewnością nie zabraknie w piątek przy Bułgarskiej.

Kto grał nieczysto na ligowym finiszu

– Henning Berg przypomina mi, i to nawet bardzo, Leo Beenhakkera. Szczególnie w tym aspekcie, że lubi wciskać ludziom ciemnotę – ocenia postawę norweskiego szkoleniowca Legii znany z bezkompromisowych osądów Andrzej Iwan. – W ubiegłym roku przyczynił się do obniżenia rangi Superpuchau, potem próbował wmawiać, że porażki Legii w rundzie zasadniczej w ekstraklasie także nic nie znaczą, więc może sobie pozwalać na wystawianie rezerwowego składu. Zwłaszcza że postawa, a właściwie to wyniki, legionistów w Lidze Europy były wówczas satysfakcjonujące. Dopiero gdy Berg przegrał ligę, zmienił front. A skoro tak szybko rozpoczął – i to publicznie – mobilizację przed starciem w Superpucharze, właśnie w Legii trzeba upatrywać faworyta piątkowego spotkania. I to niezależnie od składu, w jakim wystąpi Lech. Norweg chce zmazać plamę z minionego sezonu, a ma świadomość, że będzie musiał mazać długo, aby przyniosło to oczekiwany przez niego skutek. I nie może sobie pozwolić na przeoczenie żadnej okazji. Właśnie dlatego oczekuję, że Legia spręży się na maksa. Bo musi. Lech w tym momencie niczego nie musi i z pewnością ma inne priorytety. Jest – oczywiście przykładając odpowiednie proporcje – niczym reprezentacja Niemiec po wywalczeniu mistrzostwa świata i przed meczem z Polską. To znaczy syty. A Legia tak głodna, jak nie była już od kilku lat.

Trudno polemizować z uczestnikiem dwóch mundiali, a ostatnio wziętym telewizyjnym komentatorem w kwestii mentalnego nastawienia do piątkowej rywalizacji mistrzów i wicemistrzów Polski. Zwłaszcza, że ktoś – świadomie – zadbał o podgrzanie temperatury przed meczem o Superpuchar. Trudno bowiem za przypadkowy uznać termin zwierzeń Dariusza Dudki, który publicznie przyznał na łamach „Przeglądu Sportowego”, że ktoś z Legii chciał wypłacić zawodnikom Wisły Kraków premię motywacyjną przed ostatnim meczem ubiegłego sezonu, który Biała Gwiazda rozgrywała przy Bułgarskiej. Ostatecznie klub, który był poprzednim pracodawcą DD tylko zremisował z Lechem i nie odwrócił losów rywalizacji o tytuł. Dudka nie ujawnił, kto ze stołecznego obozu miał kontaktować się z kapitanem Arkadiuszem Głowackim, z kolei Legia nawet oficjalnie nie skomentowała zarzutu pod jej adresem. I raczej nie zamierza. W kuluarach można się jednak dowiedzieć, że nikt z zarządu (i rady nadzorczej), ani drużyny, nie maczał w tym palców. A jeśli była to prywatna inicjatywa na przykład kibiców – to już nie jest sprawa klubu. Tyle że jeśli mocniej przyłoży się ucho, to można przy Łazienkowskiej dowiedzieć się, iż to nie Legia, tylko… Lech grał nieczysto na ligowym finiszu. Wedle źródeł zbliżonych do właścicieli stołecznego zespołu, przedstawiciele Kolejorza mieli mamić najlepszych zawodników z drużyn najbliższych rywali lukratywnymi kontraktami na nadchodzący sezon, a potem miało się okazywać, że były to obietnice bez pokrycia. Jak na tę medialną wojenkę podjazdową zapatruje się stary wiślak, który także współczesne realia z ulicy Reymonta zna lepiej niż jakikolwiek inny komentator?

Historycznie Lech lepszy w Superpucharze


– Nie wierzę w tę podpórkę. Wisła z Legią nie darzą się sympatią od niepamiętnych czasów, nie sądzę więc, żeby chłopcy z Krakowa chcieli nie tylko brać w czymś takim udział, ale nawet zastanawiać się nad ofertą. A ludzie z Warszawy doskonale znają nastawianie krakusów do siebie, więc nie wydaje mi się, aby ktokolwiek chciał się ośmieszać – twierdzi stanowczo Iwan. – Poza tym kogo dziś w lidze stać na wyrzucanie pieniędzy w błoto? Zresztą nawet termin domniemanej propozycji wydaje mi się chybiony, bo wówczas na cokolwiek było już za późno. Ewentualna motywacja dla piłkarzy Górnika Zabrze, którzy wcześniej mierzyli się z Lechem, miałaby o wiele większy sens. I mogłaby przynieść lepszy skutek. A przecież nic takiego nie miało miejsca.

Legioniści będą chcieli zrewanżować się Lechowi nie tylko za niezwykle kosztowną porażkę w rundzie finałowej ESA 37 przy Łazienkowskiej, ale także za przegrany Superpuchar – jedyny w takim składzie – z 1990 roku w Bydgoszczy. Mistrzowie i wicemistrzowie Polski wspólnie przewodzą superpucharowym statystykom, oba zespoły mają na koncie po 4 triumfy, choć Legia do uzbierania tylu zwycięstw potrzebowała dwóch występów więcej od Kolejorza. Piątkowa rywalizacja będzie więc toczyć się o objęcie samodzielnego prowadzenia w klasyfikacji. Warto w tym miejscu przypomnieć, że jeśli w podstawowym czasie nie uda się wyłonić zwycięzcy, piłkarze przystąpią od razu do egzekwowania rzutów karnych, bo tak zakłada regulamin Superpucharu. Ciekawostką jest również fakt, że nie tylko Legia, która uległa w ubiegłym roku Zawiszy w rezerwowym składzie, ale również Lech przegrał ostatni mecz w SP – w 2010 roku w Płocku z Jagiellonią. Rekord frekwencji w tej rozgrywce należy do stadionu Lecha, na który w 2004 roku na mecz z Wisłą pofatygowało się 25 tysięcy widzów. Tyle że wówczas to spotkanie ligowe miało dodatkową superpucharową stawkę (i wymiar, gdyż po remisie 2:2 doszło do serii rzutów karnych, które Lech wygrał 4:1). Już wiadomo, że w piątek rekord zostanie pobity – już w ubiegłym tygodniu sprzedanych było 30 tysięcy wejściówek.

W 1994 roku, gdy o Superpuchar zmierzyły się Legia z ŁKS, padło aż 10 goli, co do dziś stanowi niepobity rekord, a Jerzy Podbrożny popisał się wówczas hat trickiem (i zapewnił warszawianom wygraną 6:4). Czy w najbliższy piątek przy Bułgarskiej może być równie radośnie na boisku? Jeśli Lech wystawi zestaw a’la Force India – to bardzo prawdopodobne. Legia jest przecież dopiero w trakcie formowania zespołu, a w letniej przerwie systematycznie się osłabiała. Obok Dossy Juniora, któremu zdrowie pozwala na rozegranie maksimum 15-16 meczów w sezonie, Inaki Astiza, Orlando Sa i Helio Pinto, w minionym tygodniu odszedł przecież Jakub Kosecki, zaś Ondrej Duda był o krok od Interu (brakowało jeszcze podpisów pod umową, Słowak musiał zaliczyć testy medyczne). „Piłka Nożna” już przed tygodniem informowała (jako pierwsza) o rozmowach Kosy z drugoligowym niemieckim SV Sandhausen, które w środę zostały sfinalizowane. Co ciekawe, 25-letni skrzydłowy, który w Legii zarabiał 50 tysięcy złotych miesięcznie, po przeprowadzce do niespełna 15-tysięcznego miasteczka pod Heidelbergiem będzie mógł liczyć na… podwyżkę. Szefowie Sandhausen przebili pod tym względem ofertę zarówno Lechii (gdańszczanie byli skłonni utrzymać gażę Kuby na dotychczasowym poziomie), jak i Śląska (wrocławianie byli gotowi płacić zawodnikowi najwyżej 40 tysięcy). Legia – wedle informacji uzyskanych przez „PN”, ale niepotwierdzonych przez klub – także może zarobić więcej niż w przypadku transferów do krajowych kontrahentów. Zimą suma odstępnego dla Lechii nie sięgała 350 tysięcy euro, tymczasem SV Sandhausen ma po rocznym wypożyczeniu, jeśli zdecyduje się skorzystać z prawa pierwokupu, wyłożyć ponad 100 tysięcy euro więcej.

Duda – polski rekordzista wszech czasów

O ustaleniach w sprawie rozliczeń za transfer Dudy informowaliśmy na łamach „PN” jeszcze wcześniej, ale – choć od tamtej pory strony nieco zmieniły zapisy w umowie transferowej – niezmienne pozostało to, że na dzień dobry Inter ma zapłacić 3,5 miliona euro. W kolejnych latach mediolańczycy będą musieli dopłacić 1,5 mln euro, a także bonusy, co ma sprawić, że słowacki rozgrywający stanie się najdrożej sprzedanym zawodnikiem z polskiej ekstraklasy. Przy przeliczniku z niedzieli – karta Ondreja (na którego na przedmieściach Mediolanu podobno już… od kwietnia czeka dom, który zapobiegliwi działacze Interu – wiedząc, że spodobał się OD – mieli wykupić znacznie wcześniej zanim osiągnęli porozumienie z Legią) będzie kosztować sporo ponad 24 miliony złotych.

Zaprezentowane sumy działają na wyobraźnię, łącznie z rozliczeniami za Sa Legia ma szansę zarobić (choć nie do końca w tym okienku, bo spora część płatności będzie przesunięta) grubo ponad 32 miliony złotych. Pytanie tylko, czy na równi z księgowym klubu kasa ucieszy trenera Berga, który dotąd dostał mniejszą liczbę zawodników niż stracił? O ile Nemanja Nikolić powinien godnie zastąpić Sa w ataku, zaś Michał Pazdan Astiza i Dossę w środku obrony, o tyle Paulo Dyego wcale niekoniecznie musi wnosić do zespołu więcej niż Kosecki (który w minionym sezonie nie wnosił prawie nic). Czy zatem transferowa ofensywa, jeśli oczywiście się wydarzy, nie będzie w Legii spóźniona?

– Nie będę ukrywał, że byłem zaskoczony rozstrzygnięciem na mecie poprzedniego sezonu, ponieważ o ile Lech miał trzynastu, najwyżej czternastu zawodników, których jakość była porównywalna lub nawet lekko wyższa niż konkurenta z Warszawy, o tyle Legia wydawała mi się – ze względu na znacznie większą liczbę klasowych zawodników – zespołem bardziej długodystansowym. Teraz te proporcje zdają się odwracać – ocenia Iwan. – Lech jest zespołem hermetycznym, z którego odchodziło w ostatnich latach niewielu zawodników. Latem się nie osłabił, a zrobił kilka logicznych wzmocnień, więc stabilizacja składu powinna być na dłuższą metę atutem Kolejorza. Również w europejskich pucharach, choć tam wiele będzie zależało od tego, na kogo trafi. Legia na dziś sprawia wrażenie takiej, która jest w stanie wygrywać przede wszystkim na krótkim dystansie, czyli na przykład mecz o Superpuchar, ale nie wiemy, kim i iloma piłkarzami zostanie jeszcze latem uzupełniona.

Z obozu Legii, na którym warszawianie byli w Austrii, docierały sygnały, że zespół pracował bardzo ciężko. Zatem zasadne jest pytanie, czy nie za mocno, aby dysponować świeżością już na piątkowy Superpuchar? Podobno zwłaszcza młodzi zawodnicy mieli bardzo wysokie wskaźniki zmęczeniowe (ale starsi niewiele niższe), co może zrównoważyć motywacyjną przewagę Legii przed najbliższym meczem. Zwłaszcza że Lech – wedle deklaracji trenera Skorży – nad motoryką na kwalifikacje Ligi Mistrzów pracował przede wszystkim zimą. A teraz – wraz z dołączeniem do sztabu szkoleniowego drugiego preparatore atletico Paolo Terziottiego – jedynie szlifował przygotowanie fizyczne na tyle, aby już od pierwszego meczu sezonu zawodnicy osiągnęli prędkość startową.
 

Adam GODLEWSKI



Cały artykuł został opublikowany w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej