To mogą być niewesołe święta wielkanocne dla piłkarzy Piasta Gliwice. Drużyna WaldemaraFornalika jedzie do Płocka, czyli teoretycznie do rywala sporo słabszego od siebie, ale sęk w tym, że z Wisłą w delegacji gliwiczanie nie wygrali jeszcze nigdy w historii. Czy dzisiaj uda się to zmienić?
Sześć meczów, trzy remisy i trzy porażki – tak wygląda bilans Piasta w Płocku. Obie drużyny mierzyły się ze sobą w Ekstraklasie oraz na jej zapleczu, ale gliwiczanie nigdy nie wywieźli z tego terenu kompletu punktów.
A przecież przez tyle lat ekipa z Gliwic wyrosła na jedną z czołowych drużyn w Polsce, czego nie można powiedzieć o Wiśle. Piast przecież potrafił wygrywać w Warszawie na Legii, w Poznaniu na Lechu i na wielu innych ekstraklasowych stadionach. W Płocku tej sztuki jeszcze nie dokonał.
Najbliżej było w październiku 2018 roku. Piast długo prowadził, wydawało się, że wywiezie w końcu komplet punktów z płockiej delegacji, ale w samej końcówce samobójcze trafienie zaliczył JakubCzerwiński i klątwa trwa nadal…
W sześciu dotychczasowych meczach rozgrywanych na Mazowszu pomiędzy Wisłą a Piastem, gliwiczanie strzelili zaledwie dwa gole. W sezonie 2018-19 na listę strzelców wpisał się PiotrParzyszek, a rok później GerardBadia.
Dzisiaj siła ofensywna Piasta opiera się na JakubieŚwierczoku. Najskuteczniejszy Polak w PKO Bank Polski Ekstraklasie, kiedy wychodzi w podstawowym składzie drużyny Fornalika, wówczas jego ekipa z reguły nie przegrywa. Taka sytuacja w tym sezonie zdarzyła się tylko raz – w drugiej kolejce z Pogonią Szczecin. Kiedy Świerczok wychodzi w pierwszej jedenastce wówczas Piast może pochwalić się bilansem: 7 zwycięstw, 3 remisy i 1 porażka.
Akurat snajper nie narzeka na płocką klątwę. Jako piłkarz Zagłębia Lubin, Polonii Bytom i teraz Piasta mierzył się z Wisłą trzykrotnie i ani razu nie zszedł z boiska pokonany, a sam strzelił trzy gole. W dodatku Piast gra ostatnio bardzo dobrze na wyjazdach – ostatnią porażkę w delegacji zaliczył w październiku i jest niepokonany od siedmiu spotkań wyjazdowych. Jak będzie tym razem?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.