Arkadiusz Milik wraca do gry w wielkim stylu. Reprezentant Polski zdobywał dwa gole dla SSC Napoli podczas ligowego meczu z Hellas Werona (2:0).
Arkadiusz Milik strzelił swoje pierwsze gole w Serie A (fot. Massimo Pinca / Reuters)
Przed meczem tematem nr 1, jeśli chodzi o kibiców Napoli było to, czy bramka, którą Arkadiusz Milik strzelił podczas spotkania reprezentacji narodowej pomoże mu się odblokować w klubie? Urodzony w Tychach napastnik nie zdobył jeszcze w tym sezonie bramki dla swojego klubu, a jeśli miał się przełamać, to starcie z Hellas Werona było ku temu idealne. Włoskie media informowały zresztą, że Milik wyjdzie w podstawowym składzie i jak się okazało, Carlo Ancelotti dał mu szansę.
Na ławce rezerwowych usiadł z kolei tym razem Piotr Zieliński, podobnie jak Paweł Dawidowicz po drugiej stronie barykady. Na boisku od pierwszej minuty mogliśmy jednak oglądać innego polskiego snajpera – Mariusz Stępińskiego.
Jak się okazało, wszyscy ci, którzy wieszczyli przełamanie Arkadiusza Milika, mieli rację. W 37. minucie piłkę ze skrzydła w pole karne dograł Fabian Ruiz, a tam odnalazła się właśnie Polak, który z bliska skierował ją do siatki, otwierając tym samym swoje bramkowe konto w tym sezonie.
W Neapolu zdawali sobie sprawę z tego, że jednobramkowa zaliczka jest dość krucha i dlatego podopieczni Ancelottiego dążyli za wszelką cenę do zdobycia drugiego gola. Problem w tym, że goście nie zamierzali tanio sprzedawać swojej skóry na Stadionie Św. Pawła i postawili faworytowi bardzo wysokie wymagania.
W drugiej połowie doszło na boisku do kilku roszad personalnych. Na ławkę usiadł bardzo dyskretny Stępiński, a swoją szansę otrzymał Zieliński, którego zadaniem było ożywienie poczynań „Azzurich”.
W 68. minucie Napoli podwyższyło na 2:0, a roli głównej po raz kolejny wystąpił Milik, który zdobył drugiego gola i tym samym przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu.