Jagiellonia Białystok w końcu przełamała się na swoim boisku. Piątkowa wygrana nad Cracovią była pierwszą domową dla drużyny z Podlasia w tym roku kalendarzowym.
Jagiellonia w końcu się przełamała na swoim boisku (fot. 400mm.pl)
Postawa Jagiellonii to jedno z większych rozczarowań tego sezonu w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Białostocczanie już jesienią grali dość przeciętnie, mając problem z ustabilizowaniem formy. Ekipie Bogdana Zająca mocno przeciętnie wiodło się na własnym boisku, które z założenia miało być miejscem, gdzie rywalom trudno o wywalczenie punktów.
Jak się jednak okazało, od startu rozgrywek Jaga wygrała na swoim terenie zaledwie pięć spotkań, z czego to ostatnie właśnie w piątek.
Na te trzy punkty w Białymstoku musiano czekać od 20 grudnia ubiegłego roku, kiedy to Jagiellonia pokonała Górnika Zabrze (1:0). Od tej pory zespół grał u siebie czterokrotnie, doznając aż trzech porażek i raz remisując.
Jeśli więc chodzi o formę na własnym stadionie, po piątkowym meczu z Cracovią, Jaga awansowała na szóste miejsce w stawce (wcześniej zajmowała dwunaste). Jeszcze gorzej prezentuje się wyjazdowy bilans Jagiellonii, która w dwunastu podejściach zapisała na swoim koncie zaledwie trzynaście punktów.
Drużyna prowadzona obecnie przez Rafała Grzyba plasuje się na dziewiątej pozycji w Ekstraklasie, mając praktycznie taką samą stratę do miejsce premiowanych grą w pucharach, a także tej, która oznacza spadek.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.