Raków Częstochowa choć częściowo przyćmił ostatnią klęskę w europejskich pucharach. Zawodnicy pod wodzą Marka Papszuna bez większego trudu ograli Śląsk Wrocław 4:1 i wrócili na ligową ścieżkę zwycięstw.
To pierwszy mecz Rakowa, odkąd Częstochowianie wrócili z Czech na tarczy. Ponadto dwa ostatnie mecze Medalików w lidze kończyły się remisem i porażką. Teraz Częstochowianie mają w głowie tylko i wyłącznie rozgrywki krajowe, więc w pełni mogą skupić się na PKO BP Ekstraklasą.
Pierwszym zadaniem po zakończeniu europejskiej eskapady było starcie ze Śląskiej Wrocław, który ostatnio nie miał ustabilizowanej formy. Już w 14. minucie Fabian Piasecki trafił do siatki i dał prowadzenie drużynie Rakowa, który miał mocną przewagę optyczną w pierwszej części tego meczu. Gol 27-letniego napastnika był jedynym w trakcie pierwszej połowy, dzięki czemu piłkarze wicemistrza Polski schodzili na przerwę z zasłużonym prowadzeniem.
W drugiej połowie przewaga Rakowa była jeszcze bardziej widoczna. Już dwie minuty po wznowieniu gry Wladyslaw Koczerhin sprytnym uderzeniem po ziemi ze skraju pola karnego trafił do siatki, podwyższając wynik meczu.
W 54. minucie Vladan Kovacević faulował tuż przed własną bramką i Śląsk Wrocław otrzymał rzut karny. Szansy nie zmarnował Erik Exposito, który trafił kontaktowego gola.
Odrobienie strat nie uskrzydliło Śląska. Wręcz przeciwnie. Podrażniony Raków grał jeszcze bardziej ofensywniej, aby znów wyjść dwubramkowe prowadzenie. Udało się w 64. minucie po trafieniu Bartosza Nowaka z bliskiej odległości. Świetną piłkę zagrał Mateusz Wdowiak i 29-letni pomocnik zrobił użytek ze świetnej piłki dogranej od swojego kolegi z drużyny.
Mateusz Wdowiak rozgrywał bardzo dobre spotkanie w drugiej połowie i sam wpisał się na listę strzelców. W 80. minucie efektownym lobem z kilku metrów pokonał Szromnika, ustalając wynik na 4:1. Tuż przed zakończeniem meczu Raków dołożył piątego gola, jednak trafienie nie zostało uznane przez spalonego.
Raków Częstochowa choć częściowo zrekompensował kibicom odpadnięcie z europejskich pucharów. To trzecie zwycięstwo drużyny spod Jasnej Góry, dzięki czemu jest na 5. miejscu w tabeli. Śląsk spadł na 10. miejsce.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.