Przemysław Tytoń nie ma najlepszej prasy w Deportivo La Coruna i niewykluczone, że jeszcze przed końcem letniego okienka transferowego zmieni barwy klubowe. Polak nie ma szansę na grę, a dosadniej rzecz ujmując nie jest potrzebny w zespole, co dość dosadnie podkreślił jego dyrektor sportowy.
Przemysław Tytoń musi sobie szukać nowego klubu (fot. Łukasz Skwiot)
Carmelo De Pozo, cytowany przez dziennik „As” dał jasno do zrozumienia, że dla Tytonia nie ma już miejsca w klubie. – On na pewno z nami nie zostanie – powiedział.
– Nie zamierzamy posiadać w kadrze trzech bramkarzy w takim wieku – kontynuował. – Poza tym my szukamy piłkarzy, którzy są głodni gry, a nie urzędników. U nas każdy zawodnik musi cały czas walczyć, naciskać na przeciwników i bić się od możliwość gry w pierwszym składzie – dodał.
Dyrektor sportowy Deportivo zasugerował, że Polak nie pracował z pełnym zaangażowaniem na zaufanie trenera. – Do swojego zawodu trzeba podchodzić w profesjonalny sposób. Jeśli Tytoń starał się jedynie po części, to nie ma dla niego miejsca w naszej drużynie – zakończył.
Przypomnijmy, że były reprezentant Polski był w ostatnich tygodniach łączony z takimi klubami jak Malaga i Olympiakos Pireus. Żadnych konkretów w kwestii jego transferu się jednak nie doczekaliśmy.
31-latek ma ważną umowę z Deportivo do końca czerwca 2019 roku. W ubiegłym sezonie wystąpił on na wszystkich frontach w zaledwie trzech meczach.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.