Przerwa zimowa w Premier League, a kwestia reprezentacji
Czy brak przerwy zimowej w Premier League może mieć przełożenie na wyniki osiągane przez reprezentację Anglii? Jak się okazuje, taka właśnie teza ma coraz większe grono zwolenników. Uważają oni, że jeśli Football Association nie pójdzie po rozum do głowy, to Synowie Albionu mogą zapomnieć o jakichkolwiek sukcesach na arenie międzynarodowej i wszystko wskazuje na to, że mają rację.
Liga angielska gra praktycznie na okrętkę, bez przerw, bez chwili wytchnienia dla zawodników. Gracze najlepszych zespołów, które walczą na wszystkich frontach niemal do samego końca rozgrywają w sezonie ponad 60 spotkań. Premier League, FA Cup, Capital One Cup i w końcu europejskie puchary, po takiej dawce piłki na najwyższym poziomie nie może dziwić, że w czerwcu i lipcu większość piłkarzy, którzy zarabiają na chleb na Wyspach nie ma już siły na kolejne wyzwania. Problem w tym, że praktycznie wszyscy reprezentanci Anglii grają w swoim kraju, a to prowadzi do jednego wniosku.
Kiedy Synowie Albionu po raz ostatni odnieśli jakiś wymierny sukces w Mistrzostwach Świata lub Mistrzostwach Europy? Żeby już tak kompletnie ich nie pogrążać to możemy cofnąć się do 1996 roku i EURO rozgrywanego właśnie na angielskich boiskach. Jako gospodarze, Anglicy doszli do półfinału i od tamtej pory ani razu nie udało im się przedrzeć do strefy medalowej jakiegoś turnieju. Zdaniem byłego selekcjonera reprezentacji, Fabio Capello sytuacja ta nie ulegnie zmianie, jeśli w Premier League nie zostanie wprowadzona przerwa zimowa. – Bardzo wiele zrozumiałem po turnieju w RPA. – powiedział. – Piłkarze byli najzwyczajniej w świecie zmęczeni, a to prowadzi do bardzo prostego wniosku. Premier League musi wprowadzić przerwę zimową. Tak robią np. Niemcy i dlatego na wielkich imprezach zawsze imponują przygotowaniem i świeżością – dodał włoski szkoleniowiec.
Czy Capello ma rację? Bez dwóch zdań. Jeśli spojrzeć na ostatnie duże imprezy z udziałem Anglików, to gra ich zespołu niezmiennie opierała się na takich zawodnikach jak Wayne Rooney, Frank Lampard, Steven Gerrard, Ashley Cole czy John Terry. Ci każdorazowo mieli przed mistrzostwami po kilkadziesiąt spotkań na liczniku (w większości od pierwszej do ostatniej minuty) i nawet, gdyby reprezentacja zatrudniła cudotwórcę od przygotowania fizycznego, to nie ma takiej siły żeby doprowadził on piłkarzy do takiej świeżości i formy, która umożliwia zdobycie medalu mistrzowskiej imprezy. Zresztą, opinię Capello podzielają także sami gracze. – Przerwa zimowa pomogłaby nie tylko reprezentacji, ale także samym rozgrywkom. Dzięki temu piłkarze mieliby więcej sił na finiszu sezonu, a to przełożyłoby się na wyniki, także na arenie międzynarodowej.
Capello wspomniał o Bundeslidze, ale przerwa zimowa jest praktykowana praktycznie we wszystkich najważniejszych ligach europejskich. W Niemczech trwa ona niecały miesiąc, nieco krócej w Hiszpanii, Włoszech i Francji. Bardzo długo zimowali Polacy, ale na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i przerwę skrócił. Co prawda u nas nie ma to zbyt dużego przełożenia na reprezentację, bo nasi najlepsi piłkarze grają poza granicami kraju, ale już na pewno powinno to wpływać na lepsze przygotowania drużyn do wiosennych bitew w europejskich pucharach (oczywiście jeśli jakiś z naszych zespołów dostąpi tego zaszczytu).
Wyniki reprezentacji Anglii w imprezach mistrzowskich:
MŚ 1990 – 1/2 finału
ME 1992 – grupa
MŚ 1994 – brak kwalifikacji
ME 1996 – 1/2 finału
MŚ 1998 – 1/8 finału
ME 2000 – grupa
MŚ 2002 – 1/4 finału
ME 2004 – 1/4 finału
MŚ 2006 – 1/4 finału
ME 2008 – brak kwalifikacji
MŚ 2010 – 1/8 finału
Oczywiście, wprowadzenie przerwy zimowej to nie jest taka prosta sprawa. Gdyby było inaczej, to już dawno ktoś przeforsowałby ten pomysł. Nie jest to prosta sprawa, ponieważ grudzień i styczeń, to w Anglii tradycyjnie okres ogromnego natężenia spotkań. Gra liga (m.in. Boxing Day), gra także Puchar Anglii, a w decydującą fazę wkraczają rozgrywki Pucharu Ligi. Terminarz jest tak napięty, że przesunięcie daty jakiegokolwiek spotkania powoduje poważne problemy. Przykład? Kiedy Wyspy nawiedziła niezwykle sroga zima, sporo grudniowych i styczniowych spotkań musiano odwołać. Efekt? W kolejnych miesiącach wiele zespołów musiało grać co trzy, a nawet dwa dni, by nadrabiać zaległości i tak przez dłuższy czas. To z kolei powodowało, że menedżerowie musieli dokonywać cudów przy stosowaniu rotacji. Jak bowiem pogodzić pogoń za wynikami z odpoczynkiem dla najważniejszych piłkarzy? Jeśli ktoś nie dysponował odpowiednio szeroką kadrą, to od razu plasował się na przegranej pozycji.
Znalezienie więc przynajmniej dwóch tygodni wolnego na moment obecny wydaje się więc mało prawdopodobne. Za dużo rozgrywek, za dużo spotkań, zbyt wiele zobowiązań reklamowych i zdecydowanie zbyt duże pieniądze wchodzące w grę. Na obcięcie tych ostatnich nikt się nie zgodzi, a z dwutygodniową luką Premier League na pewno straciłaby nieco na swojej magii. Tak – czyli bez przerwy – gra się bowiem tylko na Wyspach.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.