Przez ostatnie pół roku jego nazwisko nie pojawiało się w protokołach meczowych. Całe dnie, zamiast na boisku, spędzał w gabinetach medycznych. Jak przyznaje, były momenty, w których miał już wszystkiego dosyć, ale zacisnął zęby i przetrwał. Miłosz Przybecki, bo o nim mowa, wyleczył poważną kontuzję, wznowił treningi z resztą drużyny i szykuje się do powrotu do gry – czytamy na „ksppolonia.pl.
– Na początku miałem mały uraz psychiczny, ale Jarek (Stec, fizjoterapeuta – przyp. red.) powiedział mi, że wszystko mogę już robić na sto procent. W głowie wszystko puściło i już się nie boję. Trzy lata temu, po pierwszej kontuzji, wróciłem mocniejszy. Tak samo będzie po tej. Co ciekawe, po pierwszej kontuzji byłem szybszy i teraz wydaje mi się, że też będzie pod tym względem lepiej – powiedział Przybecki.
– Mam nadzieję, że w tej rundzie coś już zagram. Na pewno na pierwsze mecze będę musiał zejść do Młodej Ekstraklasy, ale będę walczył i pokazywał trenerowi, że zasługuję na szansę. Atmosfera jest teraz bardziej sprzyjająca dla młodszych zawodników. W szatni wszyscy się dogadują, nie ma żadnych grupek, więc jest lepiej – dodał młodzieżowy reprezentant kraju.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.