Psycholożka w rękawicach. Kingi Szemik droga do EURO
Bracia postawili ją w bramce i już tam została. Na szczęście dla reprezentacji Polski, wszakże walnie przyczyniła się do awansu na mistrzostwa Europy.
W dwumeczowym finale baraży z Austrią zachowała dwa czyste konta. Potwierdziła, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie, o które jeszcze rok temu rywalizowała z Katarzyną Kiedrzynek, nim ta zakończyła reprezentacyjną karierę. W seniorskiej drużynie narodowej, podczas turnieju organizowanego przez Szwajcarię, chciała nie tylko otworzyć czwartą dziesiątkę występów z orłem na piersi, ale też jak najbardziej przybliżyć się do piątej, ponieważ oznaczałoby to, że biało-czerwone osiągnęły dobry wynik. Już raz Euro na helweckiej ziemi wygrała, z kadrą do lat 17.
Reklama
Od tamtego czasu dużo się w życiu Kingi Szemik zmieniło. Odeszła z Mitechu Żywiec (wcześniej przywdziewała barwy Borów Pietrzykowice), posmakowała futbolu na poziomie amerykańskiego college’u, broniąc dostępu do bramki zespołu jednego z teksańskich uniwersytetów, przez Francję – Nantes i Stade Reims – trafiła do Anglii, a konkretnie do West Ham United. W debiutanckim, minionym sezonie FA Women’s Super League, najlepszej kobiecej ligi świata, nie opuściła żadnego starcia.
Do Stanów Zjednoczonych przeniosła się celem pogodzenia rozwijania kariery sportowej ze zdobywaniem wykształcenia. Poważna, wymagająca wykonania dwóch operacji kontuzja barku, której doznała jako nastolatka, uświadomiła jej, że musi przygotować plan B na życie i przy okazji pomysł na życie po życiu piłkarki. Postawiła na psychologię. Uzyskała tytuł licencjatki. Planuje doktorat z zakresu terapii środkami psychodelicznymi. Nabytą dotąd wiedzę wykorzystuje do dbania o siebie oraz wspierania koleżanek z szatni.
Od poprzednich mistrzostw Europy z udziałem Szemik w jej funkcjonowaniu nie zmieniło się jedno – gra w piłkę na pozycji bramkarki. Niczym na boisku za rodzinnym domem. – Wychowałam się w bardzo dużej rodzinie, z przewagą braci, dlatego też zapewne gram w piłkę nożną. Kogoś musieli postawić na bramce, a że byłam najmłodsza, to padło na mnie. Nie mieli żadnych skrupułów, strzelając, ale może to mi wyszło na dobre – opowiedziała w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Programu III Polskiego Radia.
W Sky Sports wyznała natomiast: – Byłam jedyną dziewczyną w moim mieście, która grała, więc grałam z chłopakami, tylko w ten sposób mogłam trenować. To było największe wyzwanie, ponieważ byłam sama, a moja rodzina tego nie rozumiała. Społecznie postrzegano to jako męski sport, więc mówili: „Dlaczego nie pójdziesz pograć w siatkówkę albo coś innego?”, ale ja miałam ogromną pasję do piłki nożnej. Z czasem zaczęli zdawać sobie sprawę: „Ona to naprawdę kocha, więc będziemy ją wspierać.”, i od tamtej pory miałam dużą podporę. (MS)
Historyczny wynik! Polki zakończyły mistrzostwa Europy
Reprezentacja Polski kobiet po fazie grupowej pożegnała się z mistrzostwami Europy. Biało-czerwone pozostawiły po sobie jednak dobre wrażenie, a przecież grały w grupie śmierci.
Udział Polek na Euro powinien być kamieniem milowym. „Nie możemy zaprzepaścić szansy”
Obecność podopiecznych Niny Patalon na mistrzostwach Europy powinna być kamieniem milowym w rozwoju żeńskiego futbolu w Polsce. – Nie możemy zaprzepaścić szansy, jaką jest rekordowe zainteresowanie turniejem – przede wszystkim pod względem zachęcenia dziewczynek do uprawiania tej dyscypliny – wypowiada się trener Marek Chojnacki, niegdyś mistrz Polski z piłkarkami UKS SMS Łódź.
Rekordowa oglądalność meczów Polek. „Opinie ludzi, że żeńska piłka mało kogo interesuje nie przekładają się na rzeczywistość”
Ponad dwa miliony widzów zasiadło w piątek, 4 lipca, przed telewizorami, aby kibicować Polkom w spotkaniu z Niemkami w debiucie na mistrzostwach Europy.
Euro z Niemkami rozpoczęła w wyjściowym składzie, ze Szwedkami usiadła na ławce, by na Dunki wrócić do podstawy i zapisać się w historii. Natalia Padilla-Bidas zdobyła pierwszą bramkę dla Polski w mistrzostwach Europy.
Że kto? Je.. ne komuchy. Psycholog.