Remisem zakończyło się spotkanie, które było zapowiadane jako szlagier sobotnich zmagań w Pucharze Anglii. Southampton w końcówce uciekł spod topora w starciu z Tottenhamem (1:1), a to oznacza, że lepszego z tej pary poznamy dopiero po drugim spotkaniu, które zostanie rozegrane w Londynie.
Święci uciekli spod topora i nadal liczą się w grze o awans (fot. Reuters)
Podczas tego weekendu Premier League pauzowała, jednak starcie pomiędzy Southampton i Tottenhamem miało być niczym rodem wyjęte z angielskiej elity. Los chciał, że obie drużyny zmierzyły się ze sobą w czwartej rundzie FA Cup, a w pierwszym składzie Świętych zobaczyliśmy Jana Bednarka, który zdobył niedawno swojego drugiego gola w lidze i stał się tym samym najskuteczniejszym Polakiem grającym w elicie.
Zawody od początku były wyrównane z lekkim wskazaniem na Tottenham. Jose Mourinho nie zlekceważył rywala, wiedząc, że rozgrywki pucharowe mogą być dla jego drużyny najlepszą okazją do wywalczenia trofeum, na które w północnym Londynie czekają od tak wielu lat. Grający w mocnym składzie goście rozpędzali się z każdą minutą i po pół godzinie udało się im strzelić pierwszego gola. Do siatki uderzeniem z dystansu trafił Giovanni Lo Celso, jednak po drodze do bramki odbiła się jeszcze ona od Heung-Min Son i dlatego po interwencji systemu VAR gol nie został anulowany.
Kilka chwil później przed wielką szansą stanął Lucas Moura, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i chociaż mógł go zapytać, w który uderzyć róg, strzelił tak, że Angus Gunn zdołał wystawić nogę i odbić piłkę.
Tottenham za swoją nieporadność mógł zostać skarcony. Bliski zdobycia gola na Świętych był bowiem Danny Ings, jednak w ostatniej chwili zmierzającą do bramki futbolówkę zdołał wybić jeden z obrońców.
W drugiej połowie to gospodarze byli stroną przeważającą, jednak w kontekście wyniku nie miało to większego znaczenia. Jak się bowiem okazało, to znajdujący się w odwrocie rywale wyprowadzili jeden skuteczny atak, który w 58. minucie przyniósł im gola.
Na pozycję wypuszczony został Son, który wpadł z piłką w pole karne i precyzyjnym strzałem przy słupku pokonał Gunna. Jak się okazało, także w tym przypadku były wątpliwości i ponownie do akcji musiał wkroczyć VAR. Wszystko bowiem wskazywało na to, że w akcji bramkowej Kogutów Dele Alli sfaulował swojego przeciwnika i bramka może zostać anulowana. Arbitrzy obejrzeli wszystkie dostępne powtórki i ostatecznie uznali, że gol został zdobyty zgodnie z regulaminem.
11 & 18 – Since his #FACup debut in January 2016, Son Heung-Min has both scored (11) and been directly involved in (18) more goals than any other player in the competition. Favourite. #SOUTOTpic.twitter.com/L4KCVKOV7l
Święci nie rezygnowali, jednak Danny Ings nie miał swojego zdania i pudłował nawet w bardzo dobrych sytuacjach. Nie udało mu się strzelić, ale w końcówce to właśnie Anglik zapisał na swoim koncie przy trafieniu Sofiane’a Boufala, który z odległości kilku metrów huknął pod poprzeczkę i nie dał żadnych szans Hugo Llorisowi na interwencję.
Wynik już do końca zmianie nie uległ, a remis oznacza, że lepszego z tej pary poznamy dopiero w powtórzonym meczu, który zostanie rozegrany w północnym Londynie.
Pełne 90 minut na boisku spędził wspomniany Bednarek, który została w doliczonym czasie gry ukarany żółtą kartką za faul na Sonie.
Southampton FC – Tottenham Hotspur 1:1 (0:0)
0:1 – Son (58′)
1:1 – (87′)
***
Co wydarzyło się na innych angielskich boiskach w równolegle rozegranych meczach FA Cup? Oto zestawienie wyników spotkań, które rozpoczęły się o godzinie 16.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.