Wielki hit pierwszych spotkań 1/8 finału Pucharu Króla dla Atletico. Rojiblancos pokonali w derbach stolicy Real (2:0) i postawili bardzo duży krok w kierunku ćwierćfinału rozgrywek.
Derby Madrytu – szczególnie w ostatnich sezonach – elektryzują kibiców nie tylko w Hiszpanii. Starciami zespołów ze stolicy emocjonują się fani na całym świecie, ale nie może być inaczej. Kiedy na boisku spotykają się gracze Realu i Atletico, możemy być pewni, że kości będą trzeszczały i zobaczymy kawał dobrego futbolu.
Jednym ze smaczków środowego spotkania była obecność w pierwszym składzie Rojiblancos Fernando Torresa. „El Nino” wrócił na Vicente Calderon po latach przerwy i od razu został przez Diego Simeone rzucony na głęboką wodę. Poradził sobie bardzo dobrze i dołożył swoją cegiełkę do wygranej gospodarzy.
Mecz był bardzo wyrównany, jednak bardziej konkretne było Atletico. Akcje miejscowych były groźniejsze i w końcu udało im się dopiąć swego. Pomogli im w tym rywale, a konkretnie Sergio Ramos, który w bezmyślny sposób powalił Raula Garcię i dał arbitrowi pretekst do podyktowania rzutu karnego. Egzekutorem okazał się sam poszkodowany, który pewnie pokonał Keylora Navasa.
Gospodarze nie zamierzali jednak zwalniać tempa i na kwadrans przed końcem podwyższyli prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił Jose Gimenez. Królewskim nie pomógł nawet Cristiano Ronaldo, który pojawił się na boisku w drugiej połowie. Portugalczyk, podobnie jak jego koledzy z zespołu, nie spisał się zbyt dobrze.
Wygrana Atletico zwiastuje nam ogromne emocje przed spotkaniem rewanżowym, które zostanie rozegrane na Estadio Santiago Bernebeu.
Atletico Madryt – Real Madryt 2:0 (0:0) 1:0 – Raul Garcia (58′) k. 2:0 – Gimenez (76′)
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.