Puchar Polski: Hutnik – Wisła. Mariusza Jopa powrót na Suche Stawy
Wisła Kraków w 1/16 finału Pucharu Polski podejmie w derbowym pojedynku Hutnika Kraków. Dla Mariusza Jopa, trenera Białej Gwiazdy, to okazja na odczarowanie Suchych Stawów, gdzie jako piłkarz zdobył najgłośniejszego samobója w historii polskiej piłki.
Był maj 2010 roku. Do końca sezonu w Ekstraklasie pozostały już tylko dwie kolejki. Na fotelu lidera zasiadała przeżywająca swój złoty okres Wisła, która wyprzedzała drugiego w tabeli Lecha o jeden punkt. Biała Gwiazda miała wszystko w swoich rękach, by sięgnąć po trzeci z rzędu tytuł mistrzowski. Wystarczyło pokonać walczące wówczas o utrzymanie Cracovię oraz Odrę Wodzisław Śląski i byłoby pozamiatane.
Początkowo nic nie zapowiadało nieoczekiwanego zwrotu akcji. Wisła skromnie prowadziła 1:0 z Cracovią, tymczasem Lech najpierw przegrywał, a potem remisował z Ruchem Chorzów. Do końcowych gwizdków w obydwu meczach pozostawały jedynie minuty.
Reszta jest już historią.
W ostatniej akcji meczu Cracovia miała rzut wolny na połowie Wisły. Aleksandr Suworow dośrodkował w kierunku pola karnego, gdzie do piłki dopadł Mariusz Jop. Stoper wiślaków chciał wybić futbolówkę, jednak zrobił to w tak niefortunny sposób, że przelobował bezradnie interweniującego Mariusza Juszczyka.
Jop natychmiast zbladł i niczym porażony piorunem upadł na murawę, z której długo potem się nie podnosił, łapiąc się za głowę w geście niedowierzania. Inni piłkarze Białej Gwiazdy również. Świadomość, że w ciągu kilku sekund stracili wszystko, uderzyła do nich ze zdwojoną siłą, gdy chwilę później na Suche Stawy dotarły wieści z Chorzowa.
W tym samym czasie, w równolegle rozgrywanym spotkaniu, Lech po golu Siergieja Kriwca rzutem na taśmę wyrwał zwycięstwo 2:1 z Ruchem i na kolejkę przed końcem sezonu zdetronizował w tabeli Wisłę, która na ostatniej prostej straciła szansę na mistrzostwo.
Nowohucki stadion, na którym Cracovia występowała w roli gospodarza z powodu remontu domowego obiektu przy Kałuży, ogarnęła wręcz dzika euforia. Remis dawał bowiem Pasom utrzymanie w Ekstraklasie i jednocześnie pomógł zaprzyjaźnionemu Kolejorzowi wyprzedzić znienawidzoną Wisłę w wyścigu o tytuł.
– Wolałbym, aby to się nigdy nie wydarzyło – przyznał po latach Mariusz Jop, dla którego był to ostatni mecz w barwach Wisły. Pochodzącego z Ostrowca Świętokrzyskiego obrońcę przy Reymonta uznano za kozła ofiarnego i latem 2010 roku bez żalu sprzedano do Górnika Zabrze, gdzie rok później zakończył karierę.
Mariusz Jop strzela samobója w meczu z Cracovią. Ten gol pozbawi Wisłę tytułu mistrzowskiego. 11.05.2010. FOT. LUKASZ LASKOWSKI / PRESSFOCUS
„Swojak” Jopa wywarł wpływ nie tylko na losy polskiego futbolu. Przeniknął także do popkultury za sprawą rapera Quebonafide. – Czemu nastrój samobójczy mam jak Mariusz Jop? – nawijał w numerze „SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ”.
Wspomniany wers stał się nawet przedmiotem sporu w sądzie. Jop pozwał Quebonafide o naruszenie dóbr osobistych, żądając usunięcia lub zmiany fragmentu tekstu, a także przeprosin i zapłaty 100 tys. złotych na cele społeczne.
– To nie jest w porządku, że Quebo użył mojej historii w takim kontekście. Moja działalność publiczna ogranicza się tylko do sportu i nie podoba mi się to, że ktoś, kto mnie nie zna bez żadnych podstaw przypisuje mi trudności, których nigdy nie miałem. W tym kawałku łączy się moje nazwisko bezpośrednio z samobójstwem. Chyba każdy człowiek doświadczył momentów, które go przygniatają i odbierają wiarę w siebie – tłumaczył Jop w rozmowie z portalem sport.tvp.pl.
Ostatecznie sąd dwukrotnie podzielił stronę rapera, uznając jego słowa za metaforę, która nie narusza jego czci ani dobrego imienia.
Puchar Polski: Hutnik – Wisła. Jop wraca na Suche Stawy
Piętnaście lat później, już jako trener, Mariusz Jop powraca na Suche Stawy przy okazji meczu z Hutnikiem w Pucharze Polski. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy stoi przed szansą na, przynajmniej częściowe, odczarowanie źle kojarzącego mu się stadionu.
Pewnym krokiem zmierzająca do Ekstraklasy Wisła jest zdecydowanym faworytem derbowego pojedynku. Hutnik ma za sobą serię pięciu meczów bez zwycięstwa, w tym czterech porażek z rzędu, przez co wylądował w strefie spadkowej II ligi.
Niemniej jednak, jak podkreślił Krzysztof Świątek, jego podopieczni nie zamierzają tanio sprzedawać skóry. – Zespół będzie bardzo zdeterminowany, bardzo odważny w swoich działaniach i postawi tutaj trudne warunki, będzie walczył o każdy centymetr boiska – zapowiedział trener hutników cytowany przez Dziennik Polski.
Przy Suchych Stawach szykuje się długo wyczekiwane święto piłki nożnej. To pierwsze derby Krakowa między Wisłą i Hutnikiem od blisko trzech dekad. Ostatni raz obie krakowskie ekipy zmierzyły się ze sobą na wiosnę 1997 roku w ówczesnej I lidze. Potem Hutnik spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej i na kolejny pojedynek wiślacko-hutnicki trzeba było czekać aż do teraz, gdy los skojarzył ich w krajowym pucharze.
Derbowy entourage pozostawia jednak sporo do życzenia. Nowohucki obiekt znajduje się w opłakanym stanie, przez co nie ma możliwości organizacji imprezy masowej. Z tego powodu na trybunach zasiądzie jedynie 999 kibiców. Dodatkowo brak sztucznego oświetlenia sprawił, że mecz odbędzie się wczesnym południem o godz. 13:00.
Pomimo infrastrukturalnych problemów, w Nowej Hucie mało komu to przeszkadza. – Niektórzy czekali pół życia na ten mecz. Czuć tę atmosferę. Mieszkam blisko stadionu i spotykam kibiców. Wiem, jak ważne to dla nich starcie – zdradził trener Świątek dla TVP Sport.
Hutnik może upatrywać swojej okazji w rotacjach Wisły. Trener Jop przygotowuje zmiany w podstawowym składzie. Podobnie było w spotkaniu 1/32 finału z Odrą Bytom Odrzański (1:0). Biała Gwiazda w mocno rezerwowym składzie długo męczyła się z IV-ligowcem i dopiero wejście na boisko Angela Rodado przesądziło o losach awansu.
Hiszpana na Suchych Stawach najprawdopodobniej jednak zabraknie. W ostatnim meczu ze Stalą Rzeszów (2:1), Rodado nabawił się urazu stawu skokowego. Na razie nie wiadomo, jak poważna jest to kontuzja, lecz można założyć, że Jop nie będzie ryzykował zdrowiem swojego najlepszego i jedynego strzelca w kontekście rywalizacji w I lidze.
Wisła jednak nawet pod nieobecność Rodado ma dostateczną siłę rażenia w ofensywie. Choć Hutnik jest skazywany na pożarcie, to na Suchych Stawach po cichu liczą na niespodziankę. – Musimy podejść do tego z chłodną głową, rozgrywać ten mecz piłkarsko, nie tylko sercem. Wiadomo, że Wisła ma ogromną jakość, jest teraz rozpędzona i na pewno będzie to dla nas sportowo trudny mecz, ale wierzymy, że jesteśmy w stanie zrobić małą sensację – powiedział Świątek.
Początek meczu Hutnik Kraków – Wisła Kraków w 1/16 finału Pucharu Polski w czwartek (29.10) o godz. 13. Transmisja na antenie TVP Sport.
Sensacja w Bydgoszczy! Trzecioligowiec wyrzucił Wisłę z Pucharu Polski! [WIDEO]
Po pierwszej połowie chyba nikt nie spodziewał się takiego rezultatu. A jednak, bydgoski Zawsza koncertowo rozprawił się z Białą Gwiazdą wygrywając aż 4:1 i wyrzucając Wisłę z Pucharu Polski.
Mocne słowa Zielińskiego. „Jest mi zwyczajnie wstyd”
Korona Kielce odpadła z Pucharu Polski po porażce z drugoligową Chojniczanką. Trener Jacek Zieliński w mocnych słowach skomentował klęskę swojego zespołu.
Kolejna niespodzianka w Pucharze Polski! Jagiellonia poza rozgrywkami!
Jagiellonia miała potężną przewagę na boisku, ale to GKS Katowice świętuje awans do ćwierćfinału Pucharu Polski! Śląski zespół odprawił z kwitkiem Dumę Podlasia.