Gracze Torino po wtorku w Pucharze Włoch mają 120 minut gry w nogach. Podopieczni Sinisy Mihajlovicia długo męczyli się z ekipą z Serie B – AC Pisa 1909, ale w dogrywce pokazali klasę.
Andrea Belotti zdobył ostatniego gola w meczu z Pisą
Przed rozpoczęciem meczu wszyscy zgromadzeni na stadionie milczeli przez minutę, oddając cześć zmarłym w katastrofie lotniczej piłkarzom Chapecoense. W turyńskim klubie bardzo dobrze wiedzą, przez co przechodzą teraz Brazylijczycy. W 1949 roku o wzgórze Superga rozbił się samolot z zawodnikami Granaty.
Prowadzona przez Gennaro Gattuso Pisa opierała się gospodarzom przez ponad 90 minut, mimo że ostatni kwadrans grała w osłabieniu, bowiem z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Andrea Lazzari. Wcześniej Gattuso przeprowadził już komplet zmian. W dogrywce Granata przypomniała sobie, jak gra się w piłkę. W niecałe pół godziny turyńczycy wpisali się na listę strzelców cztery razy, dzięki czemu pewnie awansowali do 1/8 finału Pucharu Włoch. Na tym etapie zmierzą się z Milanem.
Torino FC – AC Pisa 1909 4:0 (0:0) 1:0 – Ljajić (93′) 2:0 – Lopez (111′) 3:0 – Boye (113′) 4:0 – Belotti (117′)