Piłkarze na boisko wrócą, ale kibiców na hiszpańskich stadionach nie zobaczymy przynajmniej do końca roku. Jak donosi COPE, taką decyzję w kwestii zmagań sportowych podjął lokalny rząd.
Hiszpańskie stadiony jeszcze długo będą świeciły pustkami (fot. Leszek Orłowski)
Hiszpańskie media informują, że klamka już zapadła, a o decyzji rządu dowiedzieli się najważniejsi przedstawiciele lokalnej piłki nożnej, a więc szef La Ligi, Javier Tebas, a także prezydenci poszczególnych klubów.
Poważne obostrzenia to oczywiście pokłosie zmagań państwa z pandemią koronawirusa. Hiszpania to jeden z krajów, które ucierpiały najmocniej, notując ponad 200 tysięcy zakażeń, z czego 10 procent to były przypadki śmiertelne (stan na 24 kwietnia). Nic więc dziwnego, że rząd w Madrycie nie chce dopuścić do tego, by wirus zaatakował z jeszcze większą siłą.
Tak z kolei mogłoby się stać, gdyby Pedro Sanchez i jego gabinet zbyt wcześniej i za mocno zaczęli luzować ograniczenie. Uczeni uważają, że chociaż pierwsza fala koronawirusa powinna zostać zastopowana w ciągu najbliższych tygodni, to jest przesądzone, że już jesienią będziemy świadkami kolejnego natarcia tego niewidzialnego, ale śmiertelnie groźnego wroga.
W takim wypadku, zgoda na organizację jakichkolwiek imprez masowych byłaby bardzo ryzykowna i już wiadomo, że w Hiszpanii będzie to wykluczone. Wszystkie publiczne wydarzenia o takim charakterze zostały zawieszone do października, w przypadku piłki nożnej trzeba będzie poczekać jeszcze dłużej, bo przynajmniej do końca roku. Warto jednak w tym miejscu dodać, że wszystko finalnie i tak będzie zależało od rozwoju sytuacji epidemicznej i tego, jak kraj poradzi sobie z prognozowaną drugą falą.
Zakładając jednak optymistyczny scenariusz, w którym wszystkie wspomniane obostrzenia przyniosą pozytywne skutki, to i tak nie można liczyć na to, że stadiony wypełnią się z dnia na dzień. Zwiększanie frekwencji na trybunach w 2021 roku będzie odbywało się stopniowo, co oznacza, że kompletów na obiektach można się spodziewać jeszcze później, niewykluczone, że dopiero podczas sezonu 2021-22.
Takie obostrzenia to z kolei bardzo poważny cios dla klubów. Stracą one na dłuższy czas możliwość zarabiania na organizacji dni meczowych, co wielu przypadkach stanowi istotną część budżetów i może na końcu wszystkich rachunków decydować o tym, kto przetrwam, a kto zbankrutuje.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.