– Byliśmy świadkami niezłego widowiska, bo jeśli w meczu pada pięć bramek, to coś się na boisku na pewno się działo – podsumował mecz z Wisłą Kraków trener ŁKS-u, Andrzej Pyrdoł.
– Do przerwy wydawało się, że Wisła gładko pokona ŁKS, bo prowadziła 2:0 i miała jeszcze kilka okazji na kolejne gole. Po przerwie padła trzecia bramka i wydawało się, że gospodarze będą kontrolowali pojedynek do końca. Potem jednak nasza determinacja doprowadziła do tego, że strzeliliśmy dwie bramki – podsumował Pyrdoł.
ŁKS miał nawet szansę na to, aby doprowadzić do remisu. Ostatecznie zabrakło precyzji Markowi Saganowskiemu. – Była szansa, gdyby Saganowski trafił lepiej w piłkę, na trzecią bramkę, ale wynik 3:2 jest adekwatny do tego, co działo się na boisku, chociaż chcieliśmy ustrzelić chociaż punkt na tym gorącym terenie – zakończył Pyrdoł.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.