Po odwołaniu ze stanowiska sekretarza generalnego PZPN Zdzisława Kręciny, związek rozpisał konkurs na nowego pracownika. Zgłosiło się podobno aż 61 osób.
Nie da się ukryć, że pozycja sekretarza generalnego to znakomita posada – nie dość, że ma się kolosalny wpływ na polską piłkę, to na dodatek zarabia się gigantyczne pieniądze – 37,5 tys złotych.
Lista zgłoszeniowa jest tajna, ale jak udało się dowiedzieć Przeglądowi Sportowemu, swoje kandydatury wysunęli nawet członkowie zarządu PZPN, którzy… będą decydować o wyborze sekretarza. Wśród zgłoszonych można odnaleźć nazwisko Ireneusza Serwotki czy prezesa Widzewa, Marcina Animuckiego.
Jacek Masiota, jeden z głównych motorów zmian w związku popiera jednak kandydata niezależnego – Piotra Sadowskiego.
– Mam dyplom ukończenia szkoły podpisany przez Seppa Blattera. Jestem przygotowany do tej funkcji i nie należę do układów – mówi Sadowski. – Nie upieram się przy tym nazwisku, ale najwyższy czas, by postawić na człowieka, którego głównym atutem są kompetencje, a nie znajomości – mówi członek zarządu PZPN Jacek Masiota.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.