– To mój pierwszy hat-trick w Legii. Na pewno nie ostatni – zadeklarował Miroslav Radović, strzelec trzech goli w wygranym przez Legię kończącym sezon spotkaniu z Polonią Bytom 4:0.
Ten sezon był dla Serba niesamowity. Zaczynał w głębokiej rezerwie, a kończył jako absolutny lider zespołu. Do tej pory był znany ze świetnych dryblingów, przewracania się w polu karnym i biegania po skrzydle. Trener Maciej Skorża znalazł mu nową pozycję – tuż za napastnikiem i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Dosłownie, bo trzema golami przeciwko Polonii dobił do dziesięciu trafień w sezonie. Tak jak nigdy jeszcze nie strzelił hat-tricka, tak nigdy nie zdobył tylu goli w ciągu jednych rozgrywek. To największy wygrany Legii. Pewniak do najlepszej jedenastki całej Ekstraklasy. Został też najlepszym strzelcem stolicy, wyprzedzając o jednego gola Artura Sobiecha z Polonii Warszawa.
– Szkoda, że to koniec sezonu. Ostatnio gramy bardzo dobrze. Jak podsumowuję sezon to dużo się działo. Ważne, że zdobyliśmy jedno trofeum i trzeba z tego się cieszyć. Mam nadzieję, że na następny sezon zostaniemy w tym samym składzie, bo mamy naprawdę dobrą drużynę. Z tym samym trenerem. Zaczynamy od zera, choć dla mnie miniony sezon był naprawdę udany. Trzecie miejsce w lidze i Puchar Polski powoduje, że ten sezon w naszym wykonaniu nie jest taki zły jak to wyglądało. Ale, żeby się liczyć w europejskich pucharach potrzebujemy dwóch naprawdę dwóch-trzech mocnych transferów. Tematu mojego odejścia nie ma. Dobrze tu się czuję – powiedział bohater spotkania i bohater dla Legii całych rozgrywek.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.