Jak mawia klasyk – masakra w biały dzień. Raków Częstochowa rozniósł Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 4:1. Dwa gole przyjezdnym zdobył Petr Schwarz.
Świetna forma częstochowskich zawodników. (foto: 400mm.pl)
Pierwsi do siatki trafili gospodarze. Tomasz Nowak w bardzo efektowny sposób posłał piłkę do siatki. Nieziemskie uderzenie Nowaka poprzedziła bardzo dobra akcja całej drużyny Podbeskidzia. W tamtym momencie nie było żadnych przesłanek ku katastrofie, która miała miejsce jeszcze w pierwszej części spotkania.
W 21. minucie wynik meczu z rzutu karnego wyrównał Petr Schwarz. Goście wyraźnie poczuli wiatr w swoich żaglach i ruszyli za ciosem. W 34. minucie Marcin Cebula po podaniu Frana Tudora dał częstochowianom prowadzenie. Sześć minut później Schwarz strzelił drugiego gola w tym spotkaniu . W doliczonym czasie gry ostateczny cios wyprowadził Gutkovskis, który również wpisał się na listę strzelców wykorzystując rzut karny.
Arbiter Daniel Sylwestrzak zakończył pierwszą połowę wynikiem 4:1 na korzyść gości. Z nieba do piekła – tak można opisać nastroje zawodników i kibiców Podbeskidzia. Gospodarze popełniali rażące błędy w defensywie, co w konsekwencji skutkowało stratą czterech bramek.
Po przerwie goli już nie widzieliśmy, tempo spotkania zdecydowanie zmalało i szans na zdobycie gola po obu stronach było jak na lekarstwo. Nieco lepiej wyglądali piłkarze Marka Papszuna, którzy mieli korzystny wynik i mogli spokojnie rozgrywać spotkanie do ostatniej minuty.
Czy Raków wyrasta na czarnego konia tego sezonu? Wiele na to wskazuje. W czterech pierwszych meczach tego sezonu częstochowianie wygrali trzy pojedynki i aktualnie znajdują się w czubie klasyfikacji ligowej. Zgoła inne nastroje panują w Bielsku-Białej, gdzie Podbeskidzie cały czas czeka na swoją pierwszą wygraną w tym sezonie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.