W kolejnym meczu dziesiątej kolejki PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa podejmie Radomiaka Radom. Gospodarze mają szansę awansować na pozycję wicelidera tabeli.
Ivi Lopez i spółka mogą zasiąść w fotelu wicelidera tabeli. (fot. Jakub Ziemianin/400mm.pl)
Na ten moment zajmują czwarte miejsce. Ich dorobek to szesnaście punktów – tylko jeden mniej od drugiej Wisły Płock i trzeciej Pogoni Szczecin. Nafciarze wpadli w dołek i od trzech spotkań ligowych nie potrafią wygrać. Portowcy zremisowali ostatnio z Lechem Poznań. Podopieczni Marka Papszuna zdeklasowali natomiast Legię Warszawa, która od wczoraj jest liderem stawki.
Radomiak ustępuje Rakowowi tylko nieznacznie. Plasuje się na piątej pozycji i ma na koncie czternaście oczek. Od częstochowian rozegrał jednak jeden mecz więcej.
– Zdajemy sobie sprawę z jakim zespołem gramy. Taktyka, która była obrana na inne spotkania z Legią czy Wisłą Płock, była zdecydowanie inna, aniżeli ta na sobotni mecz. Wiemy jaki potencjał ma Raków, wiemy jak dobrze grają wysokim pressingiem. Musimy się mocno nagłowić jak wyjść spod tej presji, ale mamy plan na to spotkanie i chciałbym żeby zawodnicy spokojnie go realizowali. Ten mecz zweryfikuje naprawdę dużo naszych boiskowych zachowań, bo mierzymy się z jedną z najlepszych drużyn Ekstraklasy – przyznał w trakcie konferencji prasowej Mariusz Lewandowski.
W zeszłym sezonie Radomiak zaskoczył i wywiózł z Częstochowy punkt. Wówczas w rywalizacji obu ekip padły aż cztery gole.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.