Koronawirus daje znać o sobie. Wzrost zakażeń spowodował, że tylko w tej kolejce odwołano trzy spotkania (a cztery z tego powodu w ogóle) i jest obawa, że liga może zostać poważnie zdezorganizowana.
Podopieczni Marka Papszuna są liderami Ekstraklasy
W piątek Sobota
Bardzo dobry mecz we Wrocławiu. 20 strzałów Śląska, w tym 9 celnych, Cracovia miała tylko nieco gorsze statystyki (16/6), ale na boisku była wyraźnie gorsza od wygrzebującego się z koronawirusowych problemów rywala. Gdyby nie obaj bramkarze, gdyby lepiej nastawione celowniki mieli ich koledzy, mogło się zakręcić coś koło 7:3 dla gospodarzy. W ich szeregach nie było bowiem słabych punktów – począwszy od znakomitego Putnocky’ego, na skutecznym Exposito kończąc. Ale cichym bohaterem był i tak Sobota, nieoceniony w środku pola, robiący różnicę przy wyprowadzaniu natarć, mądrym ustawianiu się i rozdzielaniu piłki. Tak obsadzone centrum – z nim oraz Mączyńskim i wysuniętymi Zyllą (mimo nieskuteczności obiecujący występ) bądź Praszelikiem, to gwarancja postępu jaki powinien wciąż dokonywać się w tej drużynie.
Częstochowa rządzi
Tymczasem mamy nowego lidera. To Raków, który pierwszy raz w swojej ekstraklasowej historii wdrapał się na szczyt. W dodatku lider to w pełni zasłużony. W Bełchatowie Nafciarze nie mieli nic do powiedzenia. Zostali przez drużynę Marka Papszuna zgnieceni, nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Szumskiego. Przegrali 0:3, mogli wyżej. Raków ich zdeklasował i to w sytuacji, kiedy praktycznie cały mecz na ławce przesiedział jeden z częstochowskich liderów – Schwarz. Nie ma przypadku w tym, jak gra ten zespół. Nie ma przypadku, że choćby Petrasek, Gutkovskis, Tijanić jadą na zgrupowania swoich reprezentacji, a ten ostatni za chwilę będzie ozdobą ligi. 23-latek, który swego czasy bliski był Wisły Kraków, a przeszkodą w podpisaniu umowy miały okazać się kwestie medyczne, w piątek bawił się na boisku. Kosztował mniej niż 100 tysięcy euro, lecz za moment jego wartość może być dziesięciokrotnie wyższa.
Górnik stanął, Jimenez ruszy?
Także Raków pierwszy raz jest liderem, natomiast pierwszy raz w sezonie przegrał Górnik. W dodatku zasłużenie, bo Zagłębie mądrze podeszło do meczu, taktyką zneutralizowało atut gości, czyli słynny pressing. Nie pchało się do przodu, czekało cierpliwie, grało długi podaniami. Z laurkami dla Lubina poczekajmy, bo to drużyna mocno nieobliczalna, ale na pewno powrót Drażicia może okazać się jej sporym wzmocnieniem. Dobrą informacją dla kibiców Miedziowych musi być fakt, że wyróżniającymi się postaciami w starciu z silnym przeciwnikiem byli młodzi piłkarze Zagłębia – Szysz (22 lata), Chodyna (21) i Poręba (20). Natomiast Górnik wcześniej lub później wróci na zwycięską ścieżkę. Później – jeśli spełnią się pogłoski o odejściu Jimeneza. Niedawno na łamach „PN” Marcin Brosz przekonywał, że trzeba myśleć o wzmacnianiu drużyny, nie jej osłabianiu, bo ryzyko jest zbyt duże. Latem stracił Angulo, teraz być może straci gracza jeszcze istotniejszego. O Jimeneza zabiegają bogate kluby ukraińskie, a brak tak ważnego zawodnika może mieć wpływ nie tylko na jakość piłkarską KSG, ale i psychikę osieroconej drużyny.
Bez strat własnych
W meczu dwóch beniaminków – Stali i Podbeskidzia – lepsi okazali się Górale. Nie jest to wielka niespodzianka, ale już to, że udało im się zachować czyste konto po stronie strat – owszem. Bo stracić 16 goli w pięciu pierwszych meczach sezonu to jednak „sztuka”. Krzysztof Brede musiał coś wymyśleć, pozmieniał więc trochę personalia w linii defensywy, a między słupkami ustawił zamiast Polacka Leszczyńskiego. Czy właśnie te zmiany spowodowały, że wreszcie nic nie wpadło się sieci Podbeskidzia, czy to jednak nieporadność Stali – okaże się w kolejnych meczach.
Pełną parą
A Lech się nie zatrzymuje. Po wywalczonym w świetnym stylu awansie do fazy grupowej Ligi Europy nie dał najmniejszych szans Piastowi. Przy Okrzei mecz do pewnego momentu wydawał się wyrównany, ale konkretną drużyną była tylko przyjezdna. Piast (już z Waldemarem Fornalikiem na ławce) był personalnie osłabiony, niemniej to KKS miał prawo odczuwać skutki wyprawy do Belgii. Tymczasem pewność siebie z jaką Lech przejechał się po – do niedawna – czołowej drużynie Ekstraklasy była zaskakująca. Po tym zwycięstwie Kolejorz przesunął się na szóste miejsce w tabeli, Piast wciąż jest ostatni – z zaledwie jednym punktem w sześciu meczach i bilansem bramek 3-11…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.