Zmagania w ramach 6. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy rozpoczęliśmy w Bełchatowie. Grający tam swoje domowe mecze Raków Częstochowa odniósł gładkie zwycięstwo nad Wisła Płock (3:0).
Raków Częstochowa nie dał rywalowi żadnych szans (fot. Grzegorz Radtke / 400mm.pl)
Częstochowianie od momentu porażki z Legią Warszawa na inaugurację pozostają na krajowym podwórku bez porażki. Przed piątkowym starciem z Wisłą Płock, Raków odniósł trzy zwycięstwa i jeden mecz zremisował, co stawiało go w roli dość zdecydowanego faworyta.
Jeśli zaś chodzi o Nafciarzy, to w trakcie obecnej kampanii wygrali tylko raz, a podczas minionego weekendu doznali niespodziewanej, ale w pełni zasłużonej porażki z Wartą Poznań. Beniaminek zdobył w Płocku swoje pierwsze gole (aż trzy) i odnotował premierowe zwycięstwo po powrocie na najwyższy poziom rozgrywek.
Tak jak można było się spodziewać, Raków od początku przejął inicjatywę na boisku. Piłkarze Marka Papszuna prezentowali dojrzalszy i dużo bardziej poukładany futbol, czego pokłosiem była bramka zdobyta jeszcze przed upływem kwadransa. W 11. minucie Marcin Cebula dośrodkował w pole karne Wisły, a tam formalności dopełnił Tomas Petrasek, który wyskoczył najwyżej i strzałem głową posłał piłkę do siatki.
Nafciarze szukali swoich szans, jednak nie mieli tego dnia zbyt wielu argumentów. Wydawało się, że Radosław Sobolewski porozmawiał poważnie ze swoimi piłkarzami w przerwie, ale jeśli goście mieli nakreślony jakiś plan ataku, to ten runął niczym domek z kart już w 48. minucie. Świetne podanie Davida Tijanicia piętą wykorzystał Cebula, który pewnym uderzeniem pokonał bramkarza i zapewnił Rakowowi dwubramkowy kapitał.
Drugi stracony gol podciął skrzydła gościom, którzy już się nie podnieśli. Raków natomiast poszedł za ciosem i dołożył kolejnego gola na swoje konto. Wynik spotkania ustalił Tijanić, który wpadł w pole karne, przerzucił sobie piłkę nad bramkarzem i z bliska skierował ją do pustej siatki.
Raków wygrał 3:0 i zrównał się punktami w tabeli PKO Bank Polski Ekstraklasy z liderującym Górnikiem Zabrze. Obie drużyny zmierzą się ze sobą po przerwie na spotkania reprezentacji narodowych.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.