Śląsk Wrocław wciąż może marzyć o podium w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Strata do trzeciego miejsca jest jednak dość pokaźna, ale jeszcze nie z gatunku tych nie do odrobienia.
Po rundzie jesiennej wydawało się, że Raków na dobre włączy się do walki o mistrzostwo Polski i będzie chciało namieszać pomiędzy Legią, a Pogonią. Pierwsze kolejki w 2021 roku jednak szybko ostudziły gorące głowy i trzeba było skupić się na obronie trzeciego miejsca.
Kiedy 13 lutego częstochowianie doznali trzeciej porażki z rzędu, wydawało się, że kwestią czasu będzie, kiedy peleton dogoni drużynę Marka Papszuna i zepchnie ją z podium. Szkoleniowiec Rakowa jednak pozbierał swój zespół i od ponad dwóch miesięcy nie zaznał goryczy porażki. W międzyczasie udało się umocnić na trzeciej pozycji i awansować do finału Fortuna Pucharu Polski.
Dzisiaj Raków zagra w końcu u siebie. Częstochowianie zostawiają Bełchatów i warunkowo mogą zagrać na swoim obiekcie. Stadion pod Jasną Górą wciąż jest w budowie, ale PZPN wydał zgodę, aby ostatnie spotkania w sezonie odbyły się już w prawdziwym domu klubu.
Do Częstochowy przyjeżdża Śląsk Wrocław, który traci do Rakowa tylko osiem punktów. Tylko i aż, bo jeśli dzisiaj zespół Jacka Magiery nie wygra, to już na dobre będzie mógł zapomnieć o podium.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.