Wystartowały sobotnie zmagania w piątej kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy. W
pierwszym z zaplanowanych na dzisiaj spotkań Cracovia podejmowała Raków Częstochowa. Zespół trenera Michała Probierza miał wielkie problemy, jednak wciąż pozostaje niepokonany w lidze w sezonie 2020-21.
Raków bardzo długo prowadził z Cracovią, by w ostatnich sekundach dać sobie wyrwać trzy punkty z rąk (foto: W. Słomka/400mm.pl)
Cracovia
dotychczas nie zaznała goryczy porażki w Ekstraklasie. Ma na koncie
tylko jeden punkt, ale to efekt ujemnego bilansu, z którym
rozpoczynała sezon. Przed starciem z Rakowem Pasy zaliczyły
zwycięstwo i aż trzykrotnie remisowały.
Goście
z Częstochowy rozpoczęli sobotni mecz wyśmienicie. Raków
potrzebował zaledwie kwadransa, aby prowadzić już 2:0! Wynik
zawodów otworzył Tomas Petrasek. W 11. minucie czeski obrońca
kapitalnie uderzył piłkę głową w polu karnym po precyzyjnym
dośrodkowaniu Davida Tijanicia.
Cztery
minuty później Raków celebrował kolejne trafienie. Petr Schwarz
podał do Tijanicia, a ten zaskoczył Karola Niemczyckiego
fenomenalnym strzałem z około 20 metrów. Piłka
kopnięta przez słoweńskiego pomocnika wpadła idealnie w okienko
bramki. Stadiony świata!
Gospodarze
zdołali dość szybko odpowiedzieć. W 21. minucie kontaktowego gola
strzelił Filip Piszczek. Z rzutu rożnego dośrodkował Sergiu Hanca, a napastnik Cracovii wyskoczył w polu karnym wyżej od defensorów Rakowa i głową skierował piłkę do siatki.
Drużyna trenera Probierza postanowiła pójść za ciosem. Cracovia miała przewagę w końcówce pierwszej połowy, jednak nie zdołała udokumentować jej drugim golem. Po 45. minutach Raków prowadził więc 2:1.
Druga odsłona konfrontacji w Krakowie była znacznie mniej intensywna. Raków skoncentrował się na defensywie, z kolei Cracovia atakowała dość nieudolnie. W 80. minucie blisko zdobycia bramki był Marcos Alvarez. Napastnik, który na boisku pojawił się od początku drugiej połowy, zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego. Strzegącego bramki Rakowa Jakuba Szumskiego uratowała poprzeczka.
Wydawało się, że po dość niemrawej drugiej połowie spotkanie zakończy się wynikiem 1:2. Tymczasem końcówka tego starcia przyniosła ogromną dawkę emocji. Najpierw Raków zmarnował dwie dobre okazje do zdobycia trzeciej bramki. Szans w polu karnym gospodarzy nie wykorzystali zmiennicy: Piotr Malinowski i Sebastian Musiolik. Za to w siódmej minucie doliczonego czasu gry padła bramka dla Cracovii.
W ostatniej akcji meczu, po dośrodkowaniu w pole karne obrońca Matej Rodin zgrał piłkę głową do Ivana Fiolicia. Chorwacki pomocnik zdecydował się na strzał z powietrza z okolic 14. metra. Szumski nie zdołał obronić tego uderzenia, a trybuny krakowskiego stadionu przepełnił okrzyk radości.
Sytuacja była długo analizowana przez VAR – istniało przypuszczenie, że podający Rodin znajdował się na spalonym. Ostatecznie jednak sędzia Sebastian Jarzębak uznał wyrównującego gola dla Cracovii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.