Liga będzie ciekawsza. Liderujący przed tą kolejką Lech Poznań przegrał 0:1 z Rakowem Częstochowa i spadł na trzeci stopień podium PKO Bank Polski Ekstraklasy.
24. kolejka PKO Bank Polski Ekstraklasy przyniosła radykalną zmianę na szczycie tabeli i jednoczesne zaostrzenie walki o mistrzowski tytuł. Liderujący dotąd Lech spadł na trzeci stopień podium, jego miejsce zajęła Pogoń, a na fotelu wicelidera zasiadł Raków.
A przecież mogło być zupełnie inaczej. Teoretycznie bowiem „Kolejorz” miał wszystko w swoich rękach i nogach. Wystarczyło „tylko” pokonać częstochowian, by pozostać na pierwszym miejscu i zdystansować ich na odległość aż sześciu punktów.
Finalnie jednak podopieczni Macieja Skorży, ku własnemu rozczarowaniu, zaprzepaścili tę okazję.
Jedynego gola, rozstrzygającego o losach meczu, strzelił w 50. minucie Ivi Lopez, który uderzeniem głową wykorzystał dośrodkowanie Frana Tudora.
Lech starał się odrobić jednobramkową stratę, lecz ostatecznie przerosło to jego siły, jako że szwankowała skuteczność, a poza tym zespół spod Jasnej Góry – nomen omen – efektywnie wdrożył plan obrony Częstochowy.
Koniec końców poznańska twierdza, której jeszcze nikt nie zdobył w bieżącym sezonie, poddała się. Raków jako pierwszy pokonał Lecha na jego własnym terenie i zarazem przedłużył własną serię kolejnych spotkań bez porażki nad Kolejorzem do pięciu meczów z rzędu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.