W niedzielę końca dobiegła świetna seria Realu Madryt, który był niepokonany w 40 meczach z rzędu. Wreszcie uległ Sevilli. W obozie Los Blancos nie zamierzają się jednak załamywać.
Sergio Ramos strzelił samobója, ale się nie zamartwia (fot. Łukasz Skwiot)
W drugiej połowie Królewscy wyszli na prowadzenie po golu Cristiano Ronaldo, ale później mieli sporego pecha. Najpierw do własnej bramki trafił Sergio Ramos, a w doliczonym czasie gry zwycięstwo gospodarzom zapewnił Stevan Jovetić.
– Przegraliśmy mecz w te przeklęte pięć minut. Ciężko to przyjąć do wiadomości – powiedział Zidane. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że porażka wreszcie się nam przydarzy, ale oczywiście możemy wyciągnąć jakieś pozytywy z meczu. Jak zawsze jesteśmy zmotywowani, choć do samego końca będzie ciężko – dodał Francuz.
Powody do smutku miał Ramos, który na stadionie w Sewilli nie jest miło przyjmowany. – Na boisku starałem się to ignorować. Mój samobój? Po prostu się przydarzył. To był jeden z moich najlepszych występów w Realu Madryt – powiedział obrońca. – Nie odprężyliśmy się, nie byliśmy w stanie kontrolować fragmentów meczu… Ale spokojnie, głowy trzymamy wysoko – podsumował Ramos.
Królewscy wciąż są na czele tabeli La Ligi. Nad drugą Sevillą mają tylko punkt przewagi. Real rozegrał jednak o jedno spotkanie mniej.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.