Ranking PN: TOP 55, czyli reszta świata w ligach Europy 2016
Im wyżej, tym lepiej
– tak wygląda sytuacja w tej edycji dorocznego podsumowania. Czyli: bramkarz,
obrońcy i środkowi pomocnicy nie mieliby żadnych szans w starciu ze zwycięzcami
Top 110 – zaprezentowanego przed tygodniem rankingu najlepszych europejskich
piłkarzy w 2016 roku, za to kwartet ofensywny to prawdziwa gęsta śmietanka
współczesnego futbolu.
Trzydziestu trzech
zawodników obroniło pozycje w rankingu, dwudziestu dwóch to postaci nowe, choć
kilku wraca po rocznej bądź dłuższej nieobecności. Wśród debiutantów jest kilku
interesujących zawodników z Afryki, a paru kolejnych zostawiliśmy przed
drzwiami, w poczekalni. Wygląda na to, że po latach stagnacji dociera do Europy
kolejna fala znakomitych piłkarzy z tego kontynentu.
BRAMKARZE
Prymat
Navasa dlatego nie podlega dyskusji, że po przejściu z Barcelony do Manchesteru
City znacznie obniżył loty Bravo. Chilijczyk w FCB bronił świetnie przez cały
sezon 2015-16, jednak szefowie klubu zadecydowali, że skoro muszą pozbyć się
jednego z dwójki ambitnych golkiperów, to zostawią Marca-Andre ter Stegena, a
sprzedadzą Bravo. I dobrze zrobili. Golkiper z Ameryki bowiem w nowym miejscu
pracy popełnił dużo grubych pomyłek i zespół stracił przez niego kilka punktów.
Tymczasem fruwający Navas, jak to on, zaliczył wiele spektakularnych
interwencji. W Madrycie wiele osób uważa, że powinien siąść na ławkę
rezerwowych, gdyż lepszy jest znacznie bardziej stateczny i przewidywalny Kiko
Casilla. Ale oponenci Kostarykanina zmienią zdanie, gdy słabiej zacznie grać
obrona Los Blancos i bramkarz znów będzie musiał popisywać się efektownymi
robinsonadami. Świetny rok zaliczył Rulli, który w pełni dojrzał. Kwestią czasu
jest kiedy będzie numerem jeden w Argentynie i w jakimś klubie z europejskiego
topu. W Benfice błysnął, odkąd wskoczył do składu, skoczny i silny Ederson.
Cały czas mocno trzyma się Kameni. Piąte miejsce zapewnił sobie wspaniałym
jesiennym występem przeciwko Barcelonie. Generalnie jednak szału na tej pozycji
nie ma, latynoscy i inni zewnętrzni bramkarze Europy nie podbijają.
PRAWI OBROŃCY
W
Juventusie umieją dobierać się do wyciśniętych cytryn tak, by jeszcze utoczyć z
nich sporą porcję soku. Zrewitalizowali swego czasu Patrice’a Evrę, a teraz
udało im się to samo z Danim Alvesem. Brazylijczyk miał zresztą dobrą także
wiosnę, jeszcze w barwach Barcelony. Pożegnał się z tym klubem z honorem. W
Juve gra dosyć statycznie, ale skutecznie, precyzyjnie, wytrawnie. Aurier sporo
narozrabiał poza boiskiem, przez dwa miesiące pauzował, ale to zbyt dobry
zawodnik, żeby go definitywnie odstawić od składu tylko z powodu głupoty. Grał
więc i to grał dobrze: energetycznie, do przodu. Znakomity rok w barwach
Sevilli zaliczył Mariano: po brazylijsku efektowny w atakach, po francusku – bo
w tej lidze występował wcześniej – zdyscyplinowany na własnej połowie. Dalej
mamy dwóch napastników z powodzeniem zamienionych w graczy flankowych. Moses w
Chelsea niezwykle dynamicznie gra jako wahadłowy pomocnik, a graczy z tej
pozycji w systemie z trójką stoperów klasyfikujemy wśród obrońców. Valencia już
od dawna próbowany był jako prawy defensor, a Jose Mourinho wydobył z niego
znacznie więcej niż wszyscy inni. Obaj w swych zespołach sprawują pieczę nad
całą przestrzenią wzdłuż prawej linii bocznej, mają tak znakomitą szybkość i
wydolność, że nigdy ich nigdzie nie brakuje.
ŚRODKOWI OBROŃCY
Diego Godin po znakomitej wiośnie jesienią obniżył loty, jak i cały zespół
Atletico. Nie był już tak pewny i bezlitosny dla napastników jak wcześniej. Nie
błysnął też na Copa America. Thiago Silva to niby obrońca idealny, ale w pewnym
momencie zaczął już jakby jechać na opinii: często brakowało go w centrum
wydarzeń, sprawiał wrażenie rozkojarzonego. Nie bez przyczyny zagrał w 2016 roku
tylko jeden mecz w reprezentacji. W tej sytuacji pierwsze miejsce przyznajemy
Marquinhosowi, któremu dla odmiany chce się bardzo, próbuje także rozgrywać
piłkę i robi to z bardzo dobrym skutkiem. W tej chwili to on jest liderem
defensywy Canarinhos. Można powiedzieć, że piłkarz ten pięknie się rozwija.
David Luiz odżył po powrocie do Chelsea, gdzie Antonio Conte mając na uwadze
jego kwalifikacje techniczne i taktyczne powierzył mu rolę lidera gry obronnej.
Kędzierzawy stoper go nie zawodzi. Morgan był w sezonie 2015-16 prawdziwym
postrachem napastników Premier League. Tłamsił wszystkich, a w polu karnym
rywala także siał spustoszenie. Wiadomo, że jego styl gry to gwałt razy siła,
ale i to bywa skuteczne. Otamendi utrzymuje miejsce w wyjściowej jedenastce
Manchesteru City z braku konkurencji. Miewa mecze znakomite, ale też trafiają
mu się słabsze, po których Guardiola musi myśleć, że trzeba jednak poszukać
lepszego stopera. Gonzalo stale prezentuje wysoki poziom w Fiorentinie. Miranda
grał najrówniej spośród defensorów Interu, dopiero bez niego byłaby tam
tragedia. Stawia na niego zdecydowanie także selekcjoner reprezentacji Brazylii
Tite. Pareja po wyleczeniu ciężkiej kontuzji gra chyba jeszcze lepiej niż przed
jej odniesieniem. Bailly miał w Premier League mecze wybitne, to potencjalnie
najlepszy stoper świata, ale jego problemem pozostaje bardzo nierówna forma.
LEWI OBROŃCY
W
połowie roku Filipe Luis był zdecydowanie przed Marcelo, ale jesienią zawodnik
Realu wyprzedził rodaka z Atletico. O grze tych zawodników powiedziano już
wszystko, za oboma bardzo udany rok z licznymi i wysokimi górkami, a bez
głębszych dołków. Alex Sandro podporządkował sobie lewą stronę Juventusu Turyn.
Na jego stronie gra zawsze toczy się według ustanowionych przez niego reguł. Wendell
wciąż się rozwija, uczy, to taki Marcelo sprzed siedmiu lat. Trzeba jednak
przyznać, że ciąg na bramkę przeciwnika ma straszliwy. Layun w końcu wrócił w
Porto na ulubioną pozycję lewego obrońcy i nienagannie robi robotę w swoim,
zorientowanym na atakowanie bramki rywala, stylu.
ŚRODKOWI POMOCNICY
Casemiro to zawodnik, na którym Zinedine Zidane oparł pomysł na grę Realu. Jest
to pomysł zwycięski, więc i zwycięzcą został młody wciąż Brazylijczyk. Grał
przez cały rok pewnie, spokojnie, stabilnie, dawał zespołowi równowagę i
balans. Duży krok do przodu zrobił Fernandinho, który jest cofniętym
rozgrywającym stale poszukującym ciekawego wariantu rozegrania akcji zaczepnej.
Bardzo dobrze spisywał się ustawiany przez Guardiolę jako typowa „6”. Doprawdy,
szkoda, że kataloński menedżer odkurzył Yayę Toure, bo przy tym zawodniku
Brazylijczyk blednie, traci śmiałość w grze. Vidal w klubie grał dobrze, ale
nie rewelacyjnie, natomiast był gwiazdą wygranego przez Chile Copa America.
Lucas Biglia zaliczył chyba najlepszy rok w karierze: umiejętnie eksploatował
wszystkie posiadane walory, zarówno w destrukcji jak i w konstrukcji. Dalej
mamy kilka nowych w zestawieniu postaci, które zajęły miejsca takich graczy
jak: James Rodriguez, Shinji Kagawa czy Oscar, którzy spisywali się słabo.
Idrissa Gueye to zawodnik mający najlepsze w sezonie 2016-17 osiągi pod
względem odbiorów piłki w całej Europie. Jest prawdziwym wielonogim pająkiem,
którego należy na boisku omijać, bo zawsze znajdzie sposób, by wygarnąć piłkę.
Nie zmieścił się na listę wicemistrz w tym dziele, Brazylijczyk Petros z
Betisu. Szósty jest Seri z Nicei. To piłkarz bardzo żywotny, wszechstronny,
który umie i rozegrać (szybko bądź wolno) piłkę, ruszyć do, udanego zazwyczaj,
dryblingu, i zakończyć akcję kąśliwym uderzeniem. Do tego posiada też talenty
defensywne. Senegalczyk jest uważany za jednego z najlepszych pomocników Ligue
1 i ciekawi jesteśmy, jaka będzie jego przyszłość. Naby Keita to z kolei mózg
drużyny rewelacji Bundesligi – RB Lipsk. Potrafi wszystko, co wymagane jest od
środkowego pomocnika. Niby gra mocno wycofany, a strzelił już cztery gole!
Latem był przedmiotem wewnętrznego transferu między dwoma klubami Red Bulla i
bardzo dobrze, że trafił do Niemiec, bo inaczej nikt by o nim do dziś nie
wiedział poza austriacką futbolową prowincją. Fabinho, który zaczynał jako
prawy obrońca, znakomicie odnalazł się w środku pola Monaco, gdzie stojąc za
linią środkową stabilizuje grę zespołu, ale gdy trzeba bez wahania przyspiesza.
Jest też jednym z najlepszych w Europie wykonawców rzutów karnych. Banega
musiał się znaleźć na liście za wspaniałą wiosnę, natomiast jego gra jesienią w
Serie A była bardzo słaba. Być może na dniach wróci do Sevilli, co byłoby
najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich. Okazaki był bardzo ważnym elementem
mistrzowskiego Leicester, biegał za plecami duetu Mahrez-Vardy, zbierał po nich
piłki i natychmiast zaczynał kolejny atak.
SKRZYDŁOWI
Leo Messi
przez cały rok zaczynał mecze Barcelony na prawym skrzydle i to jest fakt.
Gdzie potem grał, jaką pozycję zajmował, to zupełnie inna sprawa. Jednak prawda
jest taka, że przesuwamy go z ataku, gdzie był sklasyfikowany przed rokiem, na
skrzydło, by w jedenastce all star zmieścić Aubameyanga, który na to ze wszech
miar zasłużył. Za argentyńskim bogiem futbolu rok średnio udany. Nie zdobył
Copa America, nie wygrał Ligi Mistrzów, nie został nawet królem strzelców
Primera Division. Jakby troszkę słabł, jakby nie było go już stać na wybitną
grę przez tak długi czas nieprzerwanie, jak jeszcze niedawno. Neymar też miewał
lepsze okresy w karierze. W Barcelonie obok znakomitych występów zdarzały mu
się takie, w których nikt nie zauważał jego obecności na boisku. O tym, że
klasyfikujemy go na drugiej pozycji, przesądziły znakomite występy w jesiennych
meczach eliminacji MŚ 2018, kiedy to wiódł Brazylię od jednej wiktorii do
drugiej. Di Maria niby grał jak zwykle, czyli był bardzo aktywny, napędzał grę
zespołu. Ale powoli wygląda na to, że i w Paryżu zaczyna mu się nudzić i tęskni
za nowymi wyzwaniami, bo z miesiąca na miesiąc tracił ogień. Coutinho można
sklasyfikować jako rozgrywającego albo skrzydłowego, bo jego emploi to
rozgrywanie ze skrzydła. Robi to porywająco, ma sto pomysłów na każdą akcję i
coraz częściej wybiera ten najlepszy. Mane to skrzydłowy atakujący z lubością
pole karne rywala. Zarówno w Southampton jak i w Liverpoolu strzelał mnóstwo
goli, znakomicie wspomagał środkowego napastnika. Jest to niezwykle ciekawy
zawodnik, bo jako wybitny drybler mógłby grać zupełnie inaczej. Douglas Costa
od czasu do czasu potrafi dać czadu, przeprowadzić akcję zapierającą dech w
piersiach, ale stracił to, czym imponował najbardziej po przeprowadzce do
Bayernu: powtarzalność. Tej dla odmiany nie brakuje Willianowi. Brazylijczyk
padł ofiarą decyzji Antonio Conte o zmianie systemu. Na wahadłowego pomocnika
nie bardzo się nadaje, a w nowym schemacie brakuje miejsca dla typowego prawego
rozgrywającego. Jednak kiedy dostaje szansę, spisuje się znakomicie, potrafi
znaleźć sobie miejsce na boisku. Liczby – goli i asyst – przemawiają za nim.
Son gra jak Mane, biega dookoła Harry’ego Kane’a i wykorzystuje to, że obrońcy
rywala interesują się przede wszystkim partnerem. Anderson ustabilizował formę
na poziomie wysokim, ale nie tak wysokim, na jaki go stać, bo dwa lata temu
mówiono, że oto nadchodzi nowy Cristiano. Dziś już wiadomo, że nic z tych
rzeczy: Brazylijczyk to po prostu bardzo dobry, ale całkowicie normalny
skrzydłowy. Vela od dłuższego już czasu prezentuje przewidywalną sinusoidę
formy: po dobrym roku zalicza słaby, a potem znów udany. Teraz przyszedł dla
niego dobry czas, a jest to zatem także dobry czas dla Realu Sociedad.
NAPASTNICY
Luis
Suarez w 2016 roku w samej Primera Division strzelił 37 goli i zaliczył 17
asyst. Pod oboma względami był najlepszy w Barcelonie i dopiero ta konstatacja
pozwala stwierdzić, jak wielka jest w istocie rzeczy jego rola w sukcesach
(trzy trofea) zespołu: kto wie, czy aby na pewno mniejsza niż Messiego?
Aubameyang szybkością zabija po prostu rywali. Jest to szybkość o tyle
nietypowa, że prezentuje ją z piłką przy nodze. Ma też instynkt snajperski,
wyobraźnię, polot. Jedyne, czego mu brakuje, to skuteczność. Ona z kolei jest
największym atutem Cavaniego, który po odejściu z PSG Zlatana Ibrahimovicia
kosi bramki jak grzybiarz prawdziwki po wrześniowym, ciepłym deszczu. Co
ciekawe, w reprezentacji Urugwaju w ogóle nie przeszkadza mu obecność Luisa
Suareza… Sancheza przed rokiem klasyfikowaliśmy jako skrzydłowego, ale teraz
trzeba go przenieść na listę napastników. Pełni bowiem w grze ofensywnej
Arsenalu rolę, którą Hiszpanie określają słowem: referencia. Czyli: wszystko
kręci się wokół niego, on jest pierwszym wyborem przy każdym podaniu z głębi
pola bądź ze skrzydła, on strzela najwięcej goli i obsługuje kolegów
znakomitymi asystami. Chilijczyk znajduje się w życiowej formie! Higuain
czerpie ze strzelania goli olbrzymią, niekłamaną, euforyczną wręcz radość, co
widać po każdym trafieniu. I tylko one go interesują, jest prawdziwym psem na
gole, jak Cavani. Aguero też nie nudzi się zdobywaniem bramek, ale w tym
sezonie trafia wyłącznie w meczach z zespołami ze środka albo dołu tabeli
Premier League i Champions League, zaś zawodzi w starciach z najlepszymi. I
właśnie dlatego jest dopiero szósty. Icardi uderza z każdej piłki, wie, że może
sobie na to pozwolić, bo przerasta swój klub i nikt go na ławkę nie posadzi.
Sporo mu wpada między słupki a poprzeczkę, to trzeba przyznać. Dybala to
świetny piłkarz, który wciąż jednak nie potrafi ujawnić na boisku całości
potencjału. Przynajmniej tak się o nim sądzi. Za chwilę ma eksplodować, stać
się drugim Messim, tymczasem ciągle nie ma tego wybuchu. Czy kiedyś nastąpi?
Mahrez został wybrany MVP sezonu 2015-16 w Premier League, ale jest nisko na
liście, bo najlepiej grał jesienią 2015 roku. Gdyby nie bardzo dobre występy w
Champions Legaue, mogłoby go w ogóle zabraknąć. Chyba jednak Algierczyk jest
typową gwiazdą jednego sezonu… Falcao odrodził się po kilku złych latach,
znaczonych kontuzjami i brakiem zaufania u trenerów. Wiosnę stracił, za to
jesienią w Monaco strzela jak za dawnych czasów w Atletico.
Leszek Orłowski
RANKING UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.